Zeszłam do kuchni i zjadłam szybko płatki na śniadanie. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Kiedy otworzyłam, Kathrin stała razem ze swoją starszą siostrą - Elizabeth. Zaprosiłam je do środka. Usiadłyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać. Kathrin powiedziała, że jej siostra zawiezie mnie do Poznania.
- Dziękuję ci bardzo Elizabeth. Kathrin, pojechałabyś tam ze mną? Byłoby mi raźniej.
- Ale gdzie bym miała spać?
- Wynajęłybyście pokój w hotelu, a później wszystkie razem byśmy wróciły do Katowic.
- W sumie to nie jest taki zły pomysł- wtrąciła Elizabeth- myślę, że damy radę zatrzymać się tam na kilka dni. Przy okazji pozwiedzamy co nieco.
- To świetnie!- krzyknęłam z entuzjazmem
- A co z Johny'm?!
- Kurcze, na śmierć zapomniałam. Będę musiała skłamać, bo co innego mogę zrobić?
- A może zabierzemy go ze sobą?
- To chyba nie jest dobry pomysł Kathrin.
- No dobra. Pomóc ci w tym czy dasz radę?
- Nie, dziękuję. Poradzę sobie. Mam już nawet plan.
Dziewczyny poszły do swojego domu, a ja zadzwoniłam do Johny'ego. Odebrał po 4 sygnale.
- No hej skarbie.
- Cześć. Johny jest sprawa.
- Jaka? O co chodzi?
- W piątek przyjeżdża po mnie ciocia i jadę do niej na tydzień. Chciałam cię uprzedzić żebyś nie chodził pod mój dom bez sensu.
- Ok. A mogę dzisiaj wpaść?
- No pewnie. O której będziesz?
- Za jakieś 30 minut, bo muszę jeszcze iść do kumpla.
- Okej. Do zobaczenia kotek.
Miałam pół godziny na rozmowę ze Steven'em. Zadzwoniłam do niego. Opowiedziałam o przebiegu sytuacji i o całym moim przyjeździe do niego. Ucieszył się tą informacją. Nawet nie zauwarzyłam i zleciało już 30 minut. Zakończyłam rozmowę i otworzyłam drzwi Johny'emu. Przytulił mnie na powitanie.
- I jak tam twoja kostka?
- Już lepiej. Jutro będę mogła zdjąć bandaż i próbować normalnie chodzić.
- Całe szczęście.
W pewnej chwili się potknęłam i prawie upadłam, ale zdąrzył mnie złapać. Trzymał mnie w swoich rękach. Patrzyliśmy się na siebie. Zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. Już miał mnie pocałować kiedy ja powiedziałam, że muszę wyłączyć piekarnik.. Trochę się zdenerwował. Skłamałam. Nie chcę po prostu...Sama nie wiem... Dałam mu całusa w policzek i przytuliłam.
- Przepraszam. Po prostu...
- No dobrze, rozumiem. Nie będę cię zmuszał. Muszę już iść Jodie.
- Szkoda. No to pa.
Wyszedł i znowu zostałam sama. Miałam wyrzuty sumienia. Nie chciałam aby Johny był smutny czy zdenerwowany... Musiałam to jakoś przecierpieć. Włączyłam muzykę i zaczęłam się pakować na wyjazd. Oto lista piosenek:
2. No Boyfriend (Club Edit) - Sak Noel, Dj Kuba & Neitan ft. Mayra Veronica3. Kiesza - Hideaway (Official Video)
4. Tove Lo - Habits (Stay High) - Hippie Sabotage Remix
5. Deorro - Five Hours (Static Video) [LE7ELS]
Spakowałam takie zestawy:
Wzięłam ubrania takie jakie lubię. Chodzę w takich na co dzień jak jest ciepło. Piżamy także nie może zabraknąć. Mam nadzieję, że nie będzie tam złej pogody. W każdym razie byłam gotowa na wyjazd. To już po jutrze. Rozmawiałam chwilę ze Steven'em na Skypie i powiedziałam mu, że jestem już spakowana na wyjazd. Nie mogę się doczekać aż go spotkam. Obiecał, że będzie na mnie czekał na głównym rynku. Zapisałam wszystko na kartce i skończyłam rozmawiać. Zjadłam jeszcze kolację. Były to kanapki z pomidorem. Po tym poszłam się umyć. Położyłam się na łóżku i szybko zasnęłam. Nie miałam dzisiaj dużo siły...










Fajny rozdziałeeek :)
OdpowiedzUsuń*-* Kocham twoje opowiadanie !!
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło :)
Usuń