środa, 25 lutego 2015

Rozdział 16

Leżałam w łóżku i nie umiałam zasnąć... Dlaczego? Pod moim domem ktoś grał na gitarze i śpiewał. Nawet ładnie... Wyjrzałam przez okno. To był Johny. Czego on chce? Zarzuciłam na siebie sweterek i wyszłam na dwór.
- Co ty tu robisz o tej godzinie?!
- Jodie... Przepraszam.
- Ale za co? Przecież ty nic nie zrobiłeś. To ja z tobą zerwałam tylko, dlatego że było to zbyt szybko.
- Ale... Ja na prawdę cię kocham.
- Przykro mi, ale to jest za wcześnie.
- Znalazłaś sobie innego prawda? I wtedy nie jechałaś do cioci tylko do tego swojego kochasia?!
- Nie jechałam do cioci. Pojechałam do mojego ulubionego Youtubera, bo mnie do siebie zaprosił. Nie chciałam ci o tym mówić, bo byłbyś pewnie zazdrosny. I on nie ma nic do tego, że z tobą zerwałam, więc się od niego odczep, okej?
- No i co, że byłbym zazdrosny?! Przecież to normalne, że będę się bał o swoją dziewczynę... Wolałaś tylko dlatego ukryć prawdę?
- Tak. I co z tego?
- Nic... W sumie to i tak nie ważne.
- Tak więc dobranoc. I proszę cię, nie przychodź tu już więcej.
- Pa...
Poszedł do domu, a ja mogłam spokojnie zasnąć. Mam dość atrakcji. Wszystko dzieje się na raz. Kathrin wpada w złe towarzystwo, Johny jest na mnie zły, bo z nim zerwałam, rodzice nie wracają do końca wakacji i jeszcze do tego Meet Up i odwiedziny Steven'a. To za dużo. Prześpię się z tym, będzie mi lepiej. Rano obudził mnie dzwonek do drzwi... Kto to może być? Przeczesałam włosy palcami, założyłam szlafrok i poszłam otworzyć. Był to kurier z kolejną paczką dla mnie. Znowu od rodziców. Gdy ją otworzyłam nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To ubranie jest jak z mojego ulubionego filmu! Jejku, jak ja kocham moją mamę, bo zapewne ona mi to kupiła. Od razu postanowiłam to założyć.
Rozczesałam włosy i zrobiłam makijaż. Zjadłam sobie śniadanie czyli kanapki z nuttellą, które uwielbiam. Potem poszłam po Kathrin. Razem spacerowałyśmy po mieście.
- Może pójdziemy na basen? Wyrwiemy jakiś chłopaków!
- Na basen? Czemu nie. Hmm... Nie sądzę żebym się komuś spodobała...
- Jodie, ty chyba żartujesz! Pewnie, że się spodobasz! Spójrz jaka jesteś śliczna!
- Na prawdę tak myślisz? Dziękuję.
- A teraz laska idź do domu się spakować. Spotkamy się o 14.00 pod moim domem!
- Okej, do zobaczenia!
Szybko wróciłam i się spakowałam. Do torby wrzuciłam ręczniki, koc, rzeczy na zmianę, olejek do opalania i portfel. Na siebie założyłam taki strój:
Zabrałam jeszcze okulary przeciw-słoneczne, a włosy upięłam w kok żeby mi nie przeszkadzały podczas pływania. Ruszyłam w stronę domu Kate. Czekała już tam na mnie. Potem razem udałyśmy się na basen. Wstęp na cały dzień kosztuje 5 zł dlatego lubię tutaj przychodzić. Znalazłyśmy miejsce niedaleko basenu. Rozłożyłyśmy koc, zdjęłyśmy ubrania i poszłyśmy popływać. Woda była wspaniała. Przyjemne ochłodzenie w ten ciepły dzień. Po 15 minutach wróciłyśmy na koc, aby się ogrzać i poopalać. Gdy byłyśmy już suche poszłyśmy kupić sobie lody do sklepiku. Tam spotkałyśmy przystojnych chłopaków. Jeden to wysoki blondyn o błękitnych jak woda oczach, z pięknym uśmiechem i umięśnionym ciałem, a drugi to wysoki brunet o piwnych oczach, miał wyrzeźbioną klatę. Przywitali się z nami. Wyglądali na miłych.
- Cześć dziewczyny! Ja jestem Kevin, a to jest Michael.- powiedział brunet wskazując na swojego przyjaciela
- Hej! Ja jestem Kathrin, a to jest Jodie. Miło was poznać!
- Wzajemnie. Jak wam mija dzień?
- Nie jest źle. Jakoś tak nam się nudziło i wpadłyśmy na basen, a wam?
- Dobrze. Jesteśmy po zawodach z siatkówki i przyszliśmy się zrelaksować. Co twoja koleżanka taka cicha?- też grają w siatkówkę?!
- Jest nieśmiała. Przejdzie jej.- strzał w dziesiątkę...
- Okej. Idziecie popływać?- spojrzał na nas obydwie
- Ja z chęcią, a ty Jodie?- popatrzała w moją stronę
- Ja... W sumie, czemu nie.- tylko tyle zdołałam z siebie wykrztusić
- No to chodźmy!- krzyknął Kevin i ruszyliśmy w stronę basenu
Kathrin i Kevin odeszli trochę od nas, więc zostałam sama z Michael'em. 
- Hej... Ty jesteś Jodie, tak?
- Cześć. Tak, a ty zapewne Michael?
- Zgadza się. Ładnie wyglądasz.
- Na prawdę? Dziękuję ci. Ty też.- uśmiechnęłam się
- Dziękuję! Jakoś nieśmiała jesteś. Nie masz się czego bać, nic ci nie zrobię- zaśmiał się
- Tak wiem... Taki już mój urok. 
- Idziesz skoczyć z rampy?- jest 3 i 5, a ja nie skakałam jeszcze z ani jednej
- Boję się wysokości... Jeszcze nigdy nie skakałam.
- A jeśli skoczę z tobą?
- No ok.
Weszliśmy razem na 3. Stałam na krawędzi i patrzyłam w dół. Strasznie się bałam. Michael uśmiechnął się do mnie i złapał mnie w talii. Kazał mocno zatkać nos i nie panikować. Odliczyliśmy do 3 i... SKOK! Po chwili wylądowaliśmy w wodzie. Dopłynęłam do drabinki i wyszłam na zewnątrz. 
- Podobało ci się?
- Tak. Dziękuję, że skoczyłeś ze mną.
- Nie ma za co- uśmiechnął się- gdzie masz koc?
- Chodź, zaprowadzę cię.
Poszliśmy na naszą miejscówkę. Okazało się, że chłopaki mają koce tuż obok. Michael przesunął swoje rzeczy bliżej moich. Ciekawiło mnie gdzie podziała się Kathrin i Kevin. Chcieliśmy ich poszukać. Znaleźliśmy ich w basenie, ale... oni się całowali! Może jednak nie będziemy im przeszkadzać. Udaliśmy się do kawiarenki. Wzięłam sobie kawę mrożoną z podwójnym mlekiem i lodami waniliowymi. Siedzieliśmy i gadaliśmy. Dowiedziałam się o nim wielu rzeczy.
- Słyszałam od twojego kolegi, że grasz w siatkówkę.
- Tak. Lubię ten sport dlatego go trenuję.
- Tak się składa, że ja też. To moja ulubiona dyscyplina.
- Serio? To świetnie! 
- A jak wam poszło?
- Niestety zajęliśmy 2 miejsce i nie wygraliśmy finału.
- Szkoda... Ale 2 miejsce też nie jest złe! Liczy się dobra zabawa.- uśmiechnęłam się szczerze - I gratulacje.
- Racja. Dziękuję.
- Nie ma za co. Opowiesz coś jeszcze o sobie?
- Hmm... A co być chciała wiedzieć?
- Najlepiej wszystko haha!
- Od czego tu zacząć... Mam 19 lat, potrafię rozmawiać po angielsku, lubię grać w siatkówkę, chciałbym zostać nauczycielem wf-u, czasami serfuję, jeżdżę na deskorolce, chętnie podróżuję i kocham wieczorne spacery oraz zachody słońca.
- Wow, ciekawie. 
- A może teraz ty opowiesz coś o sobie? Też chciałbym się czegoś o tobie dowiedzieć.
- Mam 17 lat, kocham grać w siatkówkę i śpiewać, chociaż nie potrafię śpiewać przed ludźmi, chciałabym zostać fotografem, uwielbiam jeździć na rowerze, podróżować i spacerować.
- Też fajnie. Mam pytanie.
- Tak?- ciekawe jakie...
- Podałabyś mi swój numer telefonu?
- Pewnie.
Napisałam mu na karteczce numer. Wypiłam kawę i wróciliśmy na koc. Kate i Kevina nadal nie było. Postanowiłam razem z Michael'em iść się przejść. Zabrałam rzeczy i wyszliśmy z basenu. Michael pokazał mi gdzie mieszka. Przyjazna dzielnica na końcu miasta. Tutaj jest spokojnie i cicho. Zgłodniałam trochę. Zaprosił mnie na pizzę we włoskiej restauracji. Pizza bardzo mi smakowała. Ubóstwiam włoską kuchnię! Zaczęło się ściemniać. Szłam chodnikiem w stronę mojego domu. Zadzwoniłam do Kathrin aby upewnić się czy nic jej nie jest. Na szczęście jest cała i zdrowa. Powiedziała mi, że jest w domu Kevin'a. Pewnie będzie tam nocować. Podłączyłam słuchawki do telefonu i puściłam muzykę. Droga minęła mi o wiele szybciej. Jak wróciłam wzięłam szybki prysznic i przebrałam się do piżamy. Przez cały czas myślałam o pięknym blondynie, którego dzisiaj poznałam... Mam słabość do blondynów. Przez cały wieczór czekałam na telefon lub SMS niebieskookiego przystojniaka. Niestety nie napisał ani nie zadzwonił. Na marne co chwilę sprawdzałam telefon. Czy jest jeszcze szansa żeby zadzwonił? Może byłam tylko jednorazową dziewczyną, z którą sobie pogadał i teraz będzie miał mnie gdzieś...
_________________________________________________________________________________
No to jest 16 rozdział :D KOMENTUJCIE MIŚKI! :*
Przepraszam, że tak cały czas wspominam o komentarzach, ale one na prawdę dają motywację do pisania :c Może dobijemy do 3? :) A teraz miłego wieczoru/dnia w zależności kiedy to przeczytacie. Paaa <3

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 15

Ale nudno... Zbliżał się wieczór. W myślach powtarzałam sobie "TERAZ ALBO NIGDY". Muszę zerwać z Johny'm i wytłumaczyć mu wszystko. Pewnie jeszcze nie wie, że wróciłam. No cóż... Poprosiłam go o spotkanie. Umówiliśmy się o godzinie 19.00 w parku. Wzięłam torbę, założyłam jeansową kurteczkę i wyszłam. Po 10 minutach doszłam na miejsce i usiadłam na ławce. Po chwili obok mnie usiadł Johny. Chciał mnie przytulić, ale.......ja nie potrafiłam.
- Co się dzieje skarbie?
- Johny... To nie ma sensu...
- Co nie ma sensu?! Jodie?!
- Nasz związek....ja...nie umiem już tak dłużej....przepraszam...
- Ale... Jak to?! Co takiego zrobiłem nie tak?!
- Nic...po prostu to za wcześnie.....- rozpłakałam się
- Wiedziałem.....
- Przepraszam.....- zapłakana pobiegłam w stronę domu

*Johny*
Rzuciła mnie... Ale.... DLACZEGO?! Przecież... Ja się tak starałem... Czy to może być prawda? Dlaczego ja tak wcześnie zareagowałem... Chyba jednak mogłem poczekać... To nie był odpowiedni moment... A może... Ona znalazła innego? Nie, nie, nie.... To się nie dzieje.... Jeśli jakiś inny chłopak teraz mi ją odbiera to chyba go zabiję...

*Jodie*
Wiedziałam, że będę płakać... Jestem strasznie wrażliwa. Niestety nie miałam innego wyjścia... To za wcześnie. I nie, Steven nie jest żadnym powodem, dla którego z nim zerwałam. Traktuję go jak brata i nic więcej.....CHYBA. To cały czas mnie nurtuje... Czy ja czuję do niego coś więcej? NIE MOŻLIWE! JODIE, PRZESTAŃ! Pamiętaj...NIE. Nie wolno ci, rozumiesz?! Nie teraz! Muszę się pozbierać i poukładać wszystko na swoje miejsce. Będzie trudno, ale z pomocą Kathrin na pewno dam radę...
Weszłam do domu i się trochę ogarnęłam. Próbowałam o tym zapomnieć. Zachowywałam się tak jak gdyby nigdy nic się nie stało. Jednak cały czas to uczucie wracało. Czułam się jak bym była temu wszystkiemu winna. Musiałam! Nie miałam teraz do tego głowy... Zjadłam sobie tylko jakąś szybką kolację i poszłam spać. Jutro pogadam z Kathrin, a teraz muszę się z tym wszystkim przespać.
Rano wstałam i ubrałam się w to:
Włosy rozczesałam i ułożyłam. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż i wyszłam do Kathrin. Musiałam z nią pogadać. Podeszłam pod jej dom. Zapukałam do drzwi i otworzyła mi jej mama.
- Dzień dobry Jodie! Co ty tu robisz?
- Dzień dobry! Jest może Kathrin?
- Słonko, Kate wyszła do ciebie. 
- Do mnie? Jak to? Nie możliwe.
- Tak mi mówiła. 
- Dobrze, dziękuję. Do widzenia i miłego dnia!
- Wzajemnie!
Gdzie ona mogła pójść? Przecież nie lubi kłamać, a tym bardziej swoich rodziców... Dlaczego to zrobiła? Zaczęłam do niej dzwonić, ale bez skutku. Za każdym razem odzywała się jej sekretarka. Ma wyłączony telefon, a to jest dziwne. Muszę jej poszukać. Po kilku godzinach szukana nadal jej nigdzie nie znalazłam, a byłam w miejscach takich jak jej ulubiona kafejka, w sklepach, na mieście. Gdzie ty się do cholery podziewasz mała?! Już wiem! Postanowiłam pojechać w miejsce, którego jeszcze nie sprawdzałam. Było to w najdalszym zakątku parku. Wiedziałyśmy o tym tylko ja i Kate. Tak, to ona! Ale zaraz, zaraz... Z kim ona tam jest i..... CO ONI ROBIĄ?! 
- Kathrin? Co ty tu....
- Jodie? Jak ty mnie znalazłaś? To nie tak jak myślisz!
- Póki co to widzę, że dobrze się bawisz...
- Hej! Chcesz spróbować?- podbił do mnie jakiś chłopak w dredach z jointem w ręku
- Nie! Odejdź ode mnie!
- Dobra, dobra... Spokojnie laska...
- Jodie, pozwól mi to wytłumaczyć...- Kathrin podeszła w moją stronę
- No proszę bardzo, słucham co masz mi do powiedzenia.
- Ale to nie tutaj... Możemy pojechać do ciebie?
- Dobra...
Wsiadłyśmy do tramwaju i pojechałyśmy w okolice mojego domu. Weszłyśmy do mojego pokoju.
- No i co? Hmm?
- Mam problemy i.... musiałam się odstresować...
- Przez narkotyki, papierosy i alkohol?! Oszalałaś?!
- Ale.... 
- Kathrin! Czemu mi o tym nie powiedziałaś? Przecież wiesz, że ja ci pomogę. Ale błagam cię, nie rób tego co zaczęłaś.
- Nie wiedziałam jak... No dobra, skończę z tym, ale będziesz musiała mi w tym pomagać.
- No pewnie! A teraz ja muszę ci o czymś powiedzieć...
- Mów!
- No, bo... Zerwałam z Johny'm... Myślisz, że dobrze zrobiłam?
- Kurcze, Jodie... Chyba tak. Przecież nie czułaś nic do niego, a to nie miało sensu...
- No w sumie racja... A teraz będziesz musiała już wracać. Odprowadzę cię.
- Dobra.
Szłyśmy 20 minut. Gdy zapukałyśmy do drzwi, pierwszy raz widziałam mamę Kate taką zdenerwowaną...
- Gdzieś ty się podziewała młoda panno?!
- Mamo... Ja szłam do Jodie, ale...
- Ale...?!
- Na wystawie zauwarzyłam takie piękne buty i musiałam je przymierzyć, a potem jeszcze kilka fajnych ubrań!
- Hahaha z tobą są same problemy...
Wszystkie zaczęłyśmy się śmiać. Nie zamierzam mówić o tej całej sytuacji pani Hawkins, bo Kate miałaby "przerąbane"... W końcu to moja przyjaciółka. Z resztą, ja też mam kilka tajemnic, o których nie mają pojęcia moi rodzice. Czasami tak trzeba... Na szczęście Kathrin się upiekło. Ja wróciłam do swojego domu i wzięłam gorącą kąpiel z bąbelkami. Ooo tak... Tego mi było trzeba... W tym czasie oglądałam YouTube. Musiałam się zrelaksować. To było wspaniałe uczucie. Cała kąpiel trwała 1,5 godziny... To chyba mój rekord! Później położyłam się spać, ale nie umiałam zasnąć... Ciekawe dlaczego...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No hejka! Kolejny rozdział zawitał na moim blogu! Prosiłabym o to aby osoby czytające te rozdziały komentowały i były aktywne (co wam się podoba, a co nie) :* 
Miśki, jesteście ciekawi dlaczego Jodie nie potrafi zasnąć? :3

czwartek, 19 lutego 2015

Rozdział 14

Nie chciałam wstawać. Leżałam ze świadomością, że dzisiaj wracam. Będę musiała pożegnać Steven'a i.......... nadchodzi dzień, w którym muszę wyznać Johny'emu, że nasz związek nie ma sensu... Znowu moje życie zaczyna się sypać. Trzeba je ułożyć na nowo... Wyszłam z łóżka i poszłam się przygotować. Założyłam to:

Zrobiłam lekki makijaż tak jak zawsze, a włosy upięłam w wysoki kucyk. Sprawdziłam jeszcze czy nie zapomniałam niczego spakować.
- Jak się czujesz?
- Dobrze. Szkoda, że już muszę wracać.
- Nie chcę żebyś wyjeżdżała.
- Ja też nie chcę Steven. Wpadniesz do mnie za niedługo?
- Chętnie. A...... będziemy gadali na skypie lub przez telefon, prawda?
- Jeśli chcesz...
- Ok. Cieszę się. Będę tęsknić Jodie- przytulił mnie bardzo mocno i dał całusa w czoło
- Ja też...
Steven odprowadził mnie pod hotel, w którym nocowała Kate i Eliza. Pomógł nam odnieść torby do auta. Niedługo później dziewczyny siedziały już w środku, a ja żegnałam się ze Steven'em. Chcę tu zostać, ale niestety nie mogę. Wsiadłam do samochodu i odjechałyśmy. Przez całą drogę myślałam o nim. Pisaliśmy ze sobą sms'y:
Po godzinie jazdy zatrzymałyśmy się w jakiejś restauracji, aby zjeść obiad. Zamówiłam sobie sałatkę. Była nawet dobra. Później znowu wsiadłyśmy do pojazdu i jechałyśmy dalej. Po kolejnych kilku godzinach dojechałyśmy pod mój dom. Tam czekał na mnie list od rodziców:

Droga Jodie, musimy zostać tutaj do końca wakcji.
Mamy nadzieję, że sobie poradzisz. Pieniądze na książki są 
w kopercie pod komodą. Jeśli będziesz czegoś potrzebować
to pisz na moją komórkę. Kochamy cię!
                                                        
                                                           ~Mama

Czyli będę sama do końca wakacji? Hmm... Nawet fajnie. Czyli Steven może przyjechać! Muszę go o tym powiadomić. Pożegnałam dziewczyny i weszłam do domu. Brakowało mi go. Otworzyłam okna aby się wywietrzyło i puściłam muzykę. Leciały piosenki takie jak:
(1) , (2) , (3) , (4) , (5) . Rozpakowałam moje rzeczy. Gdy otwierałam ostatnią torbę, wypadła mała karteczka. Na niej napisane było:

Będziesz mieć wejściówkę Youtubera na MU!
Mam nadzieję, że się cieszysz ;)

                                                                     ~Steven

Wow! Jak się cieszę! Już nie mogę się doczekać tego Meet Up'a. To za niedługo. Może na ten czas zaproszę Steven'a do siebie? Będzie o wiele łatwiej. Zadzwonię do niego....
Odebrał od razu:
- Hej! Dojechałaś?
- Tak, tak Steven heh
- To dobrze.
- Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia...
- No to słucham.
- Co ty na to żebyś przyjechał do mnie na czas Meet Up'a? Będziesz miał bliżej i wogóle. A poza tym możemy znów spędzić ze sobą więcej czasu. I dziękuję za to, że załatwiłeś mi wejściówkę Youtubera! Normalnie cię kocham!- zaczełam się śmiać
- Pewnie, że się zgadzam! Nie ma za co. A co z twoimi rodzicami?
- Tak się składa, że wyjechali na wakacje służbowe i wracają dopiero pod koniec, więc nie ma problemu.
- Ooo to fajnie. Do zobaczenia wkrótce.
- Pa!
Rozłączył się. Byłam strasznie zadowolona i "podjarana". Nie chciało mi się nic robić, a na sen było za wcześnie, więc wzięłam mojego laptopa i zaczęłam oglądać Youtube. Miałam co oglądać...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Taki sobie króciutki ;) Komentujcie miśki! :*
Dłuższy pojawi się jutro lub w sobotę. Wreszcie rozdział kończy się nie na śnie, a na oglądaniu filmików. Wszystko przez moją przyjaciółkę, która zaczęła się bulwersować ;3 Masz Ruda i się ciesz ;) Papapa <3

środa, 18 lutego 2015

Rozdział 13

Rano obudził mnie Steven. Przyniósł mi śniadanie do łóżka! Szybko zabrałam się za jedzenie. Było na prawdę pyszne. Po skończonym posiłku, odniosłam tacę do kuchni. Podziękowałam i przytuliłam go. Reszta dnia była strasznie nudna, bo nic się nie działo Steven kazał mi się przygotować, wspominając o tym, że zabiera mnie na imprezę. Nie miałam pojęcia co założyć. Znalazłam w mojej torbie taki strój i pomyślałam, że może się nadać:
Zrobiłam dosyć mocny makijaż i o 17.30 byłam już gotowa do wyjścia. Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy na miejsce. Ale Steven jest przystojny... Ta koszula pięknie podkreśla jego mięśnie i "sześciopak" na brzuchu. Mam nadzieję, że żadne przypadkowe panienki nie będą do niego podbijać. Zajęliśmy miejsce przy ostatnim wolnym stoliku.
- Chcesz może drinka Jodie?
- Przepraszam, ale nie piję. Do 18-stki jeszcze trochę...
- Ojj, no weź! Kilka drinków ci nie zaszkodzi- zaśmiał się
- No dobra...
Steven poszedł zamówić nasze napoje. Po chwili wrócił z dwoma szklankami i podał mi jedną. Powoli sączyłam drinka. Muszę przyznać, że nie jest taki zły, nawet mi zasmakował.
- Zatańczysz?
- No pewnie!- akurat leciała świetna piosenka "Route 94 - My Love (DiscoTech Remix)", a ja chciałam się zabawić
Szaleliśmy na parkiecie pośród wielu innych osób. Było na prawdę dobrze. Tyle kolorowych świateł, fajna muzyka i duża grupa pozytywnych ludzi. Cieszę się, że Steven mnie tu zabrał. Potrzebowałam się zrelaksować. 
- I jak się bawisz?
- Świetnie! Dziękuję, że mnie wyciągnąłeś na tę imprezę!
- Nie ma za co. W końcu trzeba zaszaleć aby życie nie było nudne. 
- Prawda hah- zaśmiałam się
Wróciliśmy do stolika i pochłanialiśmy kolejne drinki. Były smakowite i na dodatek ciekawie wyglądały. Chyba nic mi się nie stanie... Zadzwoniłam jeszcze po Kathrin, bo Elizabeth nie lubi imprezować. Po czasie zjawiła się Kate. Jej również zasmakowały tutejsze napoje. Niedługo później moja przyjaciółka gdzieś zniknęła. Wszyscy utworzyli wielkie koło, a w środku wywijała.......... KATHRIN! Powiem szczerze, że było dużo śmiechu. Chyba za dużo już wypiła... No cóż. A tak poza tym to jestem zdziwiona, że Steven odrzuca zaloty każdej dziewczyny... Nadeszła godzina 4.23, a Kate nadal szalała. Poprosiłam Steven'a żeby ją wziął na ręce i wyniósł. Odwieźliśmy ją do hotelu, a tam zajmie się nią Eliza... Ja ze Steven'em wróciłam do jego domu. Umyłam się i przebrałam do piżamy. W tym momencie urwał mi się film...
Obudziłam się w łóżku razem ze Steven'em! Mam nadzieję, że do niczego nie doszło... Na szczęście nic z tych rzeczy. Powiedział, że byłam strasznie zmęczona, dlatego położył mnie w swoim łóżku. 
- Ale mnie głowa boli... Nic nie pamiętam!
- No nie dziwię się, że boli cię głowa. Dosyć dużo wypiłaś jak na pierwszy raz- uśmiechnął się
- No i nie żałuję. Dobrze się bawiłam
- Ja też Jodie, ale denerwowały mnie już te plastiki...
- No widzisz. Nie popłaca być przystojnym- zaczęłam się śmiać
- Ej!- walnął mnie ręką w ramię i też wpadł w śmiech
Ogarnęłam się jakoś i włożyłam to:
Wzięłam koc i razem ze Steven'em wyszliśmy na ogródek. Rozłożyłam go na trawie i się położyłam. Steven usiadł obok mnie. Była wspaniała pogoda, strasznie ciepło. Wygrzewaliśmy się w spokoju. On skoczył po coś do picia. Gadaliśmy i się wygłupialiśmy. Podobało mi się to. Jego oczy pięknie się szkliły w słońcu. Szkoda, że już jutro wyjeżdżam. Steven nagrał ze mną ostatni vlog na swój kanał. Zrobiliśmy "NIE ŚMIEJ SIĘ #CHALLENGE". Byliśmy cali mokrzy, ale szybko się wysuszyliśmy. Powiedział, że ten film zmontuje kiedy będę w drodze do domu, bo nie chce marnować czasu. Wybraliśmy się jeszcze na najlepsze lody w mieście. 
- Mmm uwielbiam ten smak!
- Ja też! No popatrz ile mamy ze sobą wspólnego.- uśmiechnął się
- Sama się dziwię- odwzajemniłam uśmiech
Zbliżał się wieczór. Wróciliśmy do domu, a ja zaczęłam się pakować przy muzyce. Przygotowałam jeszcze ubranie na jutro. Będę tęsknić za Steven'em. Mam nadzieję, że wpadnie do mnie za niedługo. Obejrzeliśmy jeszcze jakiś film. Były to 2 części horroru "Zejście". Na prawdę świetny. Gdy się wystraszyliśmy walnęliśmy głowami o ścianę, zrywając zawieszone na niej lampki. Było masakrycznie, bo to było jedyne światło, które było zaświecone, a gdy się zerwało nastała ciemność. Przytuliłam się do Steven'a i leżałam tak do końca filmu. Później położyliśmy się spać. Dzisiaj również spałam ze Steven'em. Było tak ciepło... Nie chcę wyjeżdżać... Nie chcę...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to jest w końcu 13 rozdział! :* Komentujcie :)
Zaczęłam go pisać w moim zeszycie na historii hah. Byłam strasznie zmęczona dlatego jest o tym wspomniane. Niektóre informacje są wzięte prosto z mojego życia ;) Nie będę więcej pisać bez sensu. Kolejny rozdział powinien się pojawić w weekend. Tak więc buźki, papa <3

poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział 12


I co mam zrobić? Kogo wybrać? Czy to na prawdę musi być takie trudne? Johny... Hmm... Nie wiem czy dobrze zrobiłam, dając mu szansę... To zbyt szybko się stało. Był moim kolegą, z którym nie miałam najlepszych kontaktów, a tu nagle się pojawił i namieszał mi w głowie.  Przecież ja nic o nim nie wiem! Wiem, że go zranię, ale męczy mnie już ten związek. Jak na razie jest za wcześnie aby myśleć o miłości. Muszę mu to powiedzieć, ale... nie dam rady. To go zaboli, a ja chcę tylko żeby był szczęśliwy. Zrobię to...
Moje przemyślenia przerwał Steven.
- Jodie? Dlaczego nie śpisz?
- Nie potrafię zasnąć i myślę nad swoim życiem.
- Mogę jakoś pomóc?- zrobił minę jakby niewiadomo co się stało
- Nie...Chyba nie...
- Nie chcę żebyś była smutna. Na twojej twarzy ma być tylko uśmiech, rozumiesz?
- Rozumiem, ale...
- Żadnych "ale" Jodie- przerwał mi w połowie zdania- zrobię wszystko żebyś była szczęśliwa.
- Dziękuję...braciszku- uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego
- Nie ma za co...siostrzyczko.
Przytuliłam się do niego i momentalnie łzy wypłynęły mi z oczu. Uspokoiłam się i oboje razem zasnęliśmy.

* * *

Nad ranem obudził mnie lekarz. Przyszedł na kontrolę. Powiedział, że jak skończy się ta ostatnia kroplówka to będę mogła wrócić do domu. WRESZCIE! Nie lubię szpitali. Strasznie dziwnie się tam czuję. Doszła godzina 10.00, a ja mogłam wyjść. Cieszyłam się, bo musiałam się wykąpać i zmienić ubrania. Zabrałam rzeczy i wyszłam razem ze Stevenem. Gdy byliśmy na miejscu ja wzięłam szybki prysznic i założyłam to:
Podeszłam pod hotel aby odwiedzić Kathrin. Tym razem recepcjonistka mnie wpuściła. Zapukałam, a gdy Kate (tak na nią czasami mówię) mi otworzyła ja od razu weszłam do środka i usiadłam na łóżko. Musiałam z nią pogadać. 
- Kathrin, muszę ci o czymś powiedzieć. Podjęłam decyzję i...
- No i?!
- Jak na razie kończę z Johny'm... Jest jeszcze za wcześnie, nie potrafię tak dłużej.
- Jodie... Od początku nie byłam za tym związkiem. Powinnaś wiedzieć, że na tej imprezie z okazji zakończenia roku Johny przyszedł do mnie i pytał czy jesteś wolna. Byłam taka trochę pijana i powiedziałam coś w stylu "Bierz się za nią" no i tak wyszło, że do ciebie zaczął zarywać...
- Nie mogłaś mi tego wcześniej powiedzieć? Nie chciałam być w kolejnym związku. Byłam załamana po poprzednim i ty dobrze o tym wiedziałaś...
- To dlaczego się zgodziłaś?!
- Działałam pod wpływem presji! Nie chciałam go zranić, ok?!
- No dobra, ale nie krzyczmy na siebie...
- Ok, przepraszam cię, nie chciałam.
- Ja też przepraszam.
Przytuliłyśmy się. To moja najlepsza przyjaciółka, której nie chcę stracić. Postanowiłam wrócić do Steven'a. Gdy weszłam do środka, przeżyłam szok. Zauwarzyłam Steven'a leżącego nieruchomo na podłodze. Upadłam na kolana, wołałam go. Objęłam dłońmi jego twarz i zaczęłam płakać. Moje łzy kapały na jego białą bluzkę. Nie wiedziałam co robić, straciłam głowę. Gdy już byłam doszczętnie załamana widziałam jak Steven się uśmiecha. 
- Co ci się stało młoda? Haha.
- Steven? Steven! Ty debilu! Chciałeś żebym tu na zawał umarła?! Nie rób mi tak nigdy więcej!
- No dobrze... Chciałem sprawdzić czy...coś dla ciebie znaczę.
- Nie mogłeś zapytać? Oczywiście, że znaczysz. Jesteś jak mój brat, którego nigdy nie miałam. Nie pogodziłabym się ze stratą.
- Jodie... No ty też jesteś dla mnie jak siostra. Najchętniej to bym cię tutaj u siebie zatrzymał.
- Chciałabym zostać, ale nie mogę. Może to ty przyjedziesz następnym razem do mnie?
- Czy ty mnie zapraszasz?- spojrzał na mnie podejrzanym wzrokiem
- Można tak powiedzieć haha
- No to skorzystam haha
Rzuciłam się w jego ramiona. W końcu zaproponował abyśmy nagrali ten cover. Było przy tym dużo roboty. Po przesłuchaniu uznaliśmy, że wyszło świetnie. Pomogłam mu wszystko zmontować. Gdy już wszystko było gotowe Steven dodał na swoim facebook'u post, w którym ogłosił, że renderuje się nowy filmik. Nigdy nie widziałam tylu powiadomień w tak krótkim czasie! 
- Dobrze się bawiłem, a ty?
- Ależ oczywiście. Widzisz... Pierwszy raz odważyłam się przed kimś zaśpiewać, nie licząc filmiku na YouTube.
- Cieszę się i... dziwię się dlaczego się bałaś. Przecież masz śliczny głos. Taki ciepły, miły, delikatny...
- Dziękuję. Po prostu mam niemiłe wspomnienia z dzieciństwa, którymi wolałabym się nie dzielić...
- Nie pytam. Zrobić ci kawę? Może upiekę do niej ciasto?
- Z chęcią się napiję. A co do ciasta to mogę ci pomóc.
- No to chodź tu i się nie obijaj!
- Hah dobrze, już biegnę!
Narobiliśmy dużo bałaganu, bo zaczęliśmy się rzucać mąką. Byłam cała biała, zresztą tak samo jak on i wszystko dookoła. Bynajmniej się pośmialiśmy. Włożyliśmy ciasto do piekarnika, a ja w tym czasie odkurzałam kuchnię. 
- Jeszcze tutaj! I tu! Tu też pominęłaś!
- A może byś się też wziął do roboty? Leniuchu ty.- puściłam mu całuska
- Wolę popatrzeć jak ty to robisz. To tak słodko wygląda...
- Tak, tak. Postaw wodę na kawę.
- Dobrze szefowo.
Minęło jakieś 30 minut i ciasto było gotowe. Wyjęłam je i, jako że jestem niezdarą musiałam się poparzyć. Steven kazał trzymać mi rękę pod strumieniem zimnej wody. Po chwili przestało już tak bardzo boleć. Gdy ciasto ostygło pokroiłam je na kawałki i nałożyłam jeden sobie, a drugi Steven'owi. Zjedliśmy i usiedliśmy w salonie. Steven zapalił wszystkie świece, które miał. Panowała bardzo ciepła i przyjemna atmosfera. Przez chwilę milczeliśmy, bo żaden z nas nie wiedział co powiedzieć. Poczułam dotyk jego dłoni.
To było takie cudowne. Byłam strasznie zmęczona, więc przebrałam się do mojej piżamy, umyłam zęby i położyłam się spać. Tym razem zasnęłam bardzo szybko.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
No to jest 12 ;) Spróbuję nadrobić zaległości z moim opowiadaniem. Mam nadzieję, że ten rozdział się spodobał ;p Komentujcie! :*

sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 11

*Jodie*
Zaczęłam otwierać oczy. Leżałam na kolanach Steven'a, a on jeszcze tak słodko spał. Wiem, że źle robię. Mam chłopaka, a tutaj zbliżam się do innego. Rodzice nie byliby szczęśliwi... Chyba muszę się zobaczyć z Kathrin aby przemówiła mi do rozumu... Odwiedzę ją dzisiaj w hotelu. A wracając do codziennego rytuału wstawania: JAK TO SIĘ STAŁO?! Kiedy ja zasnęłam?! I czemu nic nie pamiętam... W sumie to nie ważne. Ostrożnie się podniosłam i przeczesałam palcami włosy na wszelki wypadek gdyby się obudził. Założyłam to:
Zostawiłam mu karteczkę z napisem: 

"Wychodzę do Kathrin. Za niedługo wrócę. Do zobaczenia :)"

Wyciągnęłam z lodówki jakiś joghurt i go zjadłam. No i wyszłam. Maszerowałam przez jakieś 10 minut w stronę hotelu. W pewnym momencie otrzymałam sms'a od Stevena. 

Myślałam, że serce mi wyskoczy. Jednak dobrze przeczuwałam, że może się obudzić. No trudno. Zza zakrętu wyłonił się Hotel Korona, w którym nocowała Kathrin i Elizabeth. Weszłam do środka drzwiami obrotowymi. Podeszłam do recepcji.
- Dzień dobry. Gdzie znajduje się pokój Kathrin i Elizabeth Hawkins?
- A kim pani jest?- czy wyglądam aż tak podejrzanie? jeju... 
- Przyjaciółką, przyszłam w odwiedziny.
- Przepraszam, ale nie mogę pani udzielić tej informacji.- że co?! Już jej chciałam nagadać gdy...
Pojawiła się Kathrin... Całe szczęście!
- To jest moja przyjaciółka, może wejść?
- Yyy... Ja... Przepraszam bardzo za to całe zajście. Oczywiście, że może wejść, ale proszę mnie najpierw uprzedzić przed kolejną wizytą aby ta sytuacja się nie powtórzyła.- co za głupia baba...
- Dobrze, dobrze.- Kathrin odpowiedziała, przewracając oczami jakby odpowiadała osobie, którą znała kilka lat...
Zaprowadziła mnie do ich pokoju. A więc pokój 5 na 2 piętrze... Na pewno zapamiętam. Okazało się, że Elizabeth wyszła pochodzić po mieście, więc zostałam sama z Kathrin- tym lepiej. Usiadłyśmy i zaczęłyśmy gadać.
- No to opowiadaj jak tam ze Steven'em! Umieram z ciekawości!- ależ podekscytowanie. Jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam.
- Jest bardzo dobrze. Steven potrafi gotować. Byliśmy na spacerze i oddał mi swoją kurtkę kiedy zrobiło się zimno. Na kolejnym złapał mnie za rękę... No i... Zasnęłam mu na kolanach. O to właśnie chodzi. Kathrin, musisz mi pomóc. Nie wiem co mam robić. Doradzisz mi?
- Ołł... Pamiętaj, że masz chłopaka Jodie. Nie przesadzaj. Chyba nie chcesz zranić Johny;ego, prawda?
- No pewnie, że nie chcę. Tylko... Z Johny'm to było tak nagle. Nigdy nie mieliśmy takiego dobrego kontaktu, a tu kilka dni przed imprezą zaczął się do mnie przystawiać... Rozumiem, że mogłam mu się podobać, ale chyba to jeszcze zbyt wcześnie... A ze Steven'em? Rozmawialiśmy, poznawaliśmy się, teraz się spotkaliśmy... Jest dla mnie jak brat. Nie sądzę, że między nami mogłoby coś być.
- Sama już nie wiem co mam ci powiedzieć. Też myślę, że Johny zbyt szybko cię zaskoczył tą nowiną... A co do Steven'a, na prawdę tego nie widzisz? Nie zauwarzyłaś jak się stara?
- Widzę. Doceniam to,  ale mamy do siebie kawał drogi. To byłoby trudne. Nawet nie potrafię wyobrazić sobie siebie razem z nim. 
- Jodie... Musisz im obu wytłumaczyć wszystko. Długo tak nie pociągniesz. Znając ciebie, prędzej czy później się zakochasz, a tego chyba nie chcesz.
- No okej... A teraz muszę lecieć, bo już 9.00, a obiecałam Steven'owi, że za niedługo wrócę. 
- Dobra. Jak coś to dzwoń do mnie. Trzymaj się, pa!
Przytuliłam ją i wyszłam. Idąc chodnikiem zaczęło mi się kręcić w głowie. Był straszny upał, a ja nie miałam nic do picia. Od rana nic nie miałam w ustach oprócz joghurtu. Straciłam przytomność i upadłam. 

* * *

Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Ocknęłam się. Leżałam na łóżku szpitalnym podpięta do kroplówki. ŚWIETNIE. Czemu byłam taka głupia i niczego nie piłam?! Słyszałam głos Steven'a dobiegający z korytarza. Rozmawiał przez telefon z Kathrin o mnie. Chyba jej mówił, że wylądowałam w szpitalu. 
- Steven?- krzyknęłam patrząc w kierunku drzwi
W futrynie pojawił się Steven. Gdy mnie ujrzał uśmiechnął się i przybiegł.
- Jodie! Wystraszyłem się! Jak mogłaś mi to zrobić? Jestem za ciebie odpowiedzialny. Miałbym przechlapane jakby twoi rodzice się o tym dowiedzieli.- był przestraszony
- A co się tak właściwie stało? Pamiętam tylko, że szłam chodnikiem i zemdlałam.
- Lekarze mówią, że się odwodniłaś. To doprowadziło do tego, że straciłaś przytomność i wylądowałaś tutaj.
- Ehh. Przepraszam, że nic nie piłam
- Ale mi stracha napędziłaś. Teraz będę cię musiał pilnować młoda!- zaczął się śmiać
- Ejj!- ja również wpadłam w śmiech
Nagle do sali wszedł lekarz. Zbadał mnie i powiedział, że już jutro mogę opuścić szpital. Ale czekały mnie jeszcze 2 lub 3 kroplówki... Steven siedział ze mną przez cały czas. Przyniósł mi laptop, film i dużą paczkę popcornu. Usiadł obok mnie i zaczęliśmy oglądać komedię: "Dom bardzo nawiedzony"
- Ty zboczuchu!- uśmiechnęłam się, próbując udawać poważną
- Haha no co?
- A idź ty!
Był świetny. Strasznie się śmialiśmy. No to poprawił mi humor. Wieczorem gdy było już dosyć późno, siedzieliśmy przy nocnej lampce, która stała na szafce. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Zaczął się do mnie zbliżać. Gdy już nasze usta miały się spotkać, zakryłam twarz ręką i musiałam mu wszystko wytłumaczyć.
- Steven... Muszę ci to w końcu powiedzieć. Ja... Mam chłopaka. Ty też jesteś dla mnie bardzo ważny, ale traktuję cię jak brata...

*Steven*
Jak to?! Ona ma chłopaka?! CHOLERA! Dlaczego mi wcześniej tego nie powiedziała?! A ja tak się staram i teraz wyszedłem na idiotę... W sumie to nie dziwne, że taka ładna dziewczyna jak Jodie jest zajęta... Gdybym był szybszy... Nie chcę rozwalić jej związku. Ważne, że jest szczęśliwa. Jest dla mnie jak siostra. Nie chcę jej stracić, bo wtedy bym chyba się zabił. Przeżyję z tą informacją. 

*Jodie*
Nagle jakoś posmutniał. Jednak nie stracił swojego uroku, który mnie tak pociągał... Musiałam mu to powiedzieć. Nie chcę ranić ani Johny'ego ani Steven'a. Prześpię się z tym, może będzie mi lepiej. Myślę, że dobrze postąpiłam. On musi to zrozumieć, że Johny jest moją miłością. Nie potrafiłabym mu tego zrobić pomimo tego, że jak dla mnie zbyt szybko się to stało. To wszystko jest takie poplątane... Czuję się jakbym była pomiędzy młotem, a kowadłem. Dlaczego to wszystko tak się potoczyło? Dlaczego?! 
Położyliśmy się spać. Namawiałam go aby mnie na noc zostawił i wrócił do domu, ale on jednak chciał zostać ze mną. Zasnął na krześle. W nocy pielęgniarka przyszła mi wymienić kroplówkę. Miałam czas aby wszystko przemyśleć...


-----------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 11 rozdział po baaaardzo długiej przerwie. Wszystko spowodowane jest szkołą, brakiem pomysłów i przede wszystkim brakiem motywacji. Mam wrażenie, że nikt tego nie czyta i piszę tylko dla siebie :c Proszę, komentujcie, bo wtedy mam pewność, że ktoś to widzi. 
Ps. Pisałam to od godziny 00.00 do 01.19. ENJOY! :**