- Co ty tu robisz o tej godzinie?!
- Jodie... Przepraszam.
- Ale za co? Przecież ty nic nie zrobiłeś. To ja z tobą zerwałam tylko, dlatego że było to zbyt szybko.
- Ale... Ja na prawdę cię kocham.
- Przykro mi, ale to jest za wcześnie.
- Znalazłaś sobie innego prawda? I wtedy nie jechałaś do cioci tylko do tego swojego kochasia?!
- Nie jechałam do cioci. Pojechałam do mojego ulubionego Youtubera, bo mnie do siebie zaprosił. Nie chciałam ci o tym mówić, bo byłbyś pewnie zazdrosny. I on nie ma nic do tego, że z tobą zerwałam, więc się od niego odczep, okej?
- No i co, że byłbym zazdrosny?! Przecież to normalne, że będę się bał o swoją dziewczynę... Wolałaś tylko dlatego ukryć prawdę?
- Tak. I co z tego?
- Nic... W sumie to i tak nie ważne.
- Tak więc dobranoc. I proszę cię, nie przychodź tu już więcej.
- Pa...
Poszedł do domu, a ja mogłam spokojnie zasnąć. Mam dość atrakcji. Wszystko dzieje się na raz. Kathrin wpada w złe towarzystwo, Johny jest na mnie zły, bo z nim zerwałam, rodzice nie wracają do końca wakacji i jeszcze do tego Meet Up i odwiedziny Steven'a. To za dużo. Prześpię się z tym, będzie mi lepiej. Rano obudził mnie dzwonek do drzwi... Kto to może być? Przeczesałam włosy palcami, założyłam szlafrok i poszłam otworzyć. Był to kurier z kolejną paczką dla mnie. Znowu od rodziców. Gdy ją otworzyłam nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To ubranie jest jak z mojego ulubionego filmu! Jejku, jak ja kocham moją mamę, bo zapewne ona mi to kupiła. Od razu postanowiłam to założyć.
Rozczesałam włosy i zrobiłam makijaż. Zjadłam sobie śniadanie czyli kanapki z nuttellą, które uwielbiam. Potem poszłam po Kathrin. Razem spacerowałyśmy po mieście.
- Może pójdziemy na basen? Wyrwiemy jakiś chłopaków!
- Na basen? Czemu nie. Hmm... Nie sądzę żebym się komuś spodobała...
- Jodie, ty chyba żartujesz! Pewnie, że się spodobasz! Spójrz jaka jesteś śliczna!
- Na prawdę tak myślisz? Dziękuję.
- A teraz laska idź do domu się spakować. Spotkamy się o 14.00 pod moim domem!
- Okej, do zobaczenia!
Szybko wróciłam i się spakowałam. Do torby wrzuciłam ręczniki, koc, rzeczy na zmianę, olejek do opalania i portfel. Na siebie założyłam taki strój:
Zabrałam jeszcze okulary przeciw-słoneczne, a włosy upięłam w kok żeby mi nie przeszkadzały podczas pływania. Ruszyłam w stronę domu Kate. Czekała już tam na mnie. Potem razem udałyśmy się na basen. Wstęp na cały dzień kosztuje 5 zł dlatego lubię tutaj przychodzić. Znalazłyśmy miejsce niedaleko basenu. Rozłożyłyśmy koc, zdjęłyśmy ubrania i poszłyśmy popływać. Woda była wspaniała. Przyjemne ochłodzenie w ten ciepły dzień. Po 15 minutach wróciłyśmy na koc, aby się ogrzać i poopalać. Gdy byłyśmy już suche poszłyśmy kupić sobie lody do sklepiku. Tam spotkałyśmy przystojnych chłopaków. Jeden to wysoki blondyn o błękitnych jak woda oczach, z pięknym uśmiechem i umięśnionym ciałem, a drugi to wysoki brunet o piwnych oczach, miał wyrzeźbioną klatę. Przywitali się z nami. Wyglądali na miłych.
- Cześć dziewczyny! Ja jestem Kevin, a to jest Michael.- powiedział brunet wskazując na swojego przyjaciela
- Hej! Ja jestem Kathrin, a to jest Jodie. Miło was poznać!
- Wzajemnie. Jak wam mija dzień?
- Nie jest źle. Jakoś tak nam się nudziło i wpadłyśmy na basen, a wam?
- Dobrze. Jesteśmy po zawodach z siatkówki i przyszliśmy się zrelaksować. Co twoja koleżanka taka cicha?- też grają w siatkówkę?!
- Jest nieśmiała. Przejdzie jej.- strzał w dziesiątkę...
- Okej. Idziecie popływać?- spojrzał na nas obydwie
- Ja z chęcią, a ty Jodie?- popatrzała w moją stronę
- Ja... W sumie, czemu nie.- tylko tyle zdołałam z siebie wykrztusić
- No to chodźmy!- krzyknął Kevin i ruszyliśmy w stronę basenu
Kathrin i Kevin odeszli trochę od nas, więc zostałam sama z Michael'em.
- Hej... Ty jesteś Jodie, tak?
- Cześć. Tak, a ty zapewne Michael?
- Zgadza się. Ładnie wyglądasz.
- Na prawdę? Dziękuję ci. Ty też.- uśmiechnęłam się
- Dziękuję! Jakoś nieśmiała jesteś. Nie masz się czego bać, nic ci nie zrobię- zaśmiał się
- Tak wiem... Taki już mój urok.
- Idziesz skoczyć z rampy?- jest 3 i 5, a ja nie skakałam jeszcze z ani jednej
- Boję się wysokości... Jeszcze nigdy nie skakałam.
- A jeśli skoczę z tobą?
- No ok.
Weszliśmy razem na 3. Stałam na krawędzi i patrzyłam w dół. Strasznie się bałam. Michael uśmiechnął się do mnie i złapał mnie w talii. Kazał mocno zatkać nos i nie panikować. Odliczyliśmy do 3 i... SKOK! Po chwili wylądowaliśmy w wodzie. Dopłynęłam do drabinki i wyszłam na zewnątrz.
- Podobało ci się?
- Tak. Dziękuję, że skoczyłeś ze mną.
- Nie ma za co- uśmiechnął się- gdzie masz koc?
- Chodź, zaprowadzę cię.
Poszliśmy na naszą miejscówkę. Okazało się, że chłopaki mają koce tuż obok. Michael przesunął swoje rzeczy bliżej moich. Ciekawiło mnie gdzie podziała się Kathrin i Kevin. Chcieliśmy ich poszukać. Znaleźliśmy ich w basenie, ale... oni się całowali! Może jednak nie będziemy im przeszkadzać. Udaliśmy się do kawiarenki. Wzięłam sobie kawę mrożoną z podwójnym mlekiem i lodami waniliowymi. Siedzieliśmy i gadaliśmy. Dowiedziałam się o nim wielu rzeczy.
- Słyszałam od twojego kolegi, że grasz w siatkówkę.
- Tak. Lubię ten sport dlatego go trenuję.
- Tak się składa, że ja też. To moja ulubiona dyscyplina.
- Serio? To świetnie!
- A jak wam poszło?
- Niestety zajęliśmy 2 miejsce i nie wygraliśmy finału.
- Szkoda... Ale 2 miejsce też nie jest złe! Liczy się dobra zabawa.- uśmiechnęłam się szczerze - I gratulacje.
- Racja. Dziękuję.
- Nie ma za co. Opowiesz coś jeszcze o sobie?
- Hmm... A co być chciała wiedzieć?
- Najlepiej wszystko haha!
- Od czego tu zacząć... Mam 19 lat, potrafię rozmawiać po angielsku, lubię grać w siatkówkę, chciałbym zostać nauczycielem wf-u, czasami serfuję, jeżdżę na deskorolce, chętnie podróżuję i kocham wieczorne spacery oraz zachody słońca.
- Wow, ciekawie.
- A może teraz ty opowiesz coś o sobie? Też chciałbym się czegoś o tobie dowiedzieć.
- Mam 17 lat, kocham grać w siatkówkę i śpiewać, chociaż nie potrafię śpiewać przed ludźmi, chciałabym zostać fotografem, uwielbiam jeździć na rowerze, podróżować i spacerować.
- Też fajnie. Mam pytanie.
- Tak?- ciekawe jakie...
- Podałabyś mi swój numer telefonu?
- Pewnie.
Napisałam mu na karteczce numer. Wypiłam kawę i wróciliśmy na koc. Kate i Kevina nadal nie było. Postanowiłam razem z Michael'em iść się przejść. Zabrałam rzeczy i wyszliśmy z basenu. Michael pokazał mi gdzie mieszka. Przyjazna dzielnica na końcu miasta. Tutaj jest spokojnie i cicho. Zgłodniałam trochę. Zaprosił mnie na pizzę we włoskiej restauracji. Pizza bardzo mi smakowała. Ubóstwiam włoską kuchnię! Zaczęło się ściemniać. Szłam chodnikiem w stronę mojego domu. Zadzwoniłam do Kathrin aby upewnić się czy nic jej nie jest. Na szczęście jest cała i zdrowa. Powiedziała mi, że jest w domu Kevin'a. Pewnie będzie tam nocować. Podłączyłam słuchawki do telefonu i puściłam muzykę. Droga minęła mi o wiele szybciej. Jak wróciłam wzięłam szybki prysznic i przebrałam się do piżamy. Przez cały czas myślałam o pięknym blondynie, którego dzisiaj poznałam... Mam słabość do blondynów. Przez cały wieczór czekałam na telefon lub SMS niebieskookiego przystojniaka. Niestety nie napisał ani nie zadzwonił. Na marne co chwilę sprawdzałam telefon. Czy jest jeszcze szansa żeby zadzwonił? Może byłam tylko jednorazową dziewczyną, z którą sobie pogadał i teraz będzie miał mnie gdzieś...
_________________________________________________________________________________
No to jest 16 rozdział :D KOMENTUJCIE MIŚKI! :*
Przepraszam, że tak cały czas wspominam o komentarzach, ale one na prawdę dają motywację do pisania :c Może dobijemy do 3? :) A teraz miłego wieczoru/dnia w zależności kiedy to przeczytacie. Paaa <3


Super :* jestem ciekawa co będzie działo się dalej :* ♥♡♥♡♥
OdpowiedzUsuńCudowne :3
OdpowiedzUsuńFajna szata graficzna. Fajny blog. Wpadniesz do mnie? http://fashionphotoandlife.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńCzekam na czalszy ciąg !! :*
OdpowiedzUsuń