wtorek, 20 stycznia 2015

Rozdział 10

Obudziłam się około godziny 9.00. Wyszłam z pokoju aby pójść do toalety. Steven już nie spał i przygotowywał śniadanie. Chyba mnie usłyszał. Szybko przebrałam się w ten strój:

... i zaplotłam włosy w warkocz. Potem przyszłam do kuchni. Omlety były juz gotowe. Usiedliśmy razem i zaczęliśmy jeść.
- Smakowało?
- Oczywiście, że tak!
- Cieszę się.
Pomogłam mu posprzątać. Potem usiedliśmy razem w jego pokoju i zaczęliśmy przeglądać różne piosenki. Świetnie się bawiliśmy. Pierwszy raz odważyłam się przed kimś śpiewać, tak na żywo. Wybraliśmy tę piosenkę: Ed Sheeran - Give Me Love. Bardzo ją lubię. Zaczęliśmy ćwiczyć i ustalać kolejność. Najwięcej czasu poświęciliśmy na "chórki". Później wybraliśmy się do kina na jakiś horror. To mój ulubiony rodzaj filmów. Kiedy sie wystraszyłam Steven wykorzystał sytuację aby mnie objąć. Nie przeszkadzało mi to, nawet dobrze, że tak postąpił. Do końca filmu siedziałam z jego ręką na barkach. Po seansie wyszliśmy z kina. Zaprowadził mnie w jedno, bardzo piękne i ciche miejsce. Było to jeziorko na wielkiej polanie zaraz za miastem. Nikt tam nie przebywał. Usiedliśmy na przeciw siebie i zacęliśmy ćwiczyć piosenkę. Nie zabrakło także śmiechu i "głupich" zabaw. Steven ma śliczny uśmiech. Turlalismy się po trawie. Przesiedzieliśmy w tamtym miejscu praktycznie cały dzień. Później poszliśmy do pizzeri. Zamówiliśmy jakąś pizzę, którą wybrał Steven. Była bardzo dobra. Po zakończonym posiłku wyszliśmy, idąc w stronę domu. Szliśmy obok siebie. W pewnym momencie nasze dłonie przetarły o siebie, łącząc się...

*Steven*
Hmm.... Co się stało.....? Trzymam Jodie za rękę...... Jest taka ciepła i delikatna..... Nie wiem czy ją tak zostawić, czy puścić.... Chciałbym aby ta chwila trwała wiecznie, chociaż......to niemożliwe. Strasznie się denerwuję.... Co ona na to powie? Uzna mnie za idiotę i podrywacza...... Ale....ona na prawdę mi się podoba...... Boję się, że ma chłopaka.... I co ja mam teraz zrobić...?

*Jodie*
To się stało tak nagle.... Nasze dłonie się spotkały i.... Czy Steven coś do mnie czuje? Bardzo się stara, aby było mi jak najlepiej.... Ale... Ja mam chłopaka.... Johny nie byłby szczęśliwy gdyby się o tym dowiedział.... Pewnie miałby ochotę go teraz zabić.... Steven chyba nie wie.... Może lepiej abym go o tym poinformowała? Sama nie wiem.....

Staliśmy pod jego domem. Byliśmy na przeciw siebie. Byłam głeboko zapatrzona w jego piękne, zielone oczy. Są takie cudowne. Na dworze panowała ciemność i cisza. Wtuliłam się w niego i słyszałam bicie jego serca. On objał mnie rękami w tali. Poczułam jak z moich oczy wypływają łzy. Nie mogłam uwierzyć, że to wszystko się dzieje. Moje marzenie się spełniło, a nawet jeszcze więcej niż to o czym przez tyle lat marzyłam.... Swoją ręką Steven złapał mnie za podbrudek, unósł do góry i otarł moje łzy. Uśmiechnął się lekko i słodko wyszeptał: "Nie płacz.".  Wtedy jeszcze więcej łez wylało się z moich oczu. Jednak pomimo tego się uśmiechałam. Był ode mnie nieco wyższy, dlatego schylił się i dał mi delikatnego całusa w policzek. Zarumieniłam się i przygryzałam wargę. Weszliśmy do domu. Było już bardzo późno. Usiadłam z nim na kanapie. Położyłam się opierając głowę na jego nogach. Wziął kocyk, którym mnie otulił, a sam mnie objął. Czekał aż zasnę. Nie wiedziałam nawet kiedy moje oczy się zamknęły, a ja odfrunęłam w obłoki.

*Steven*
Jak ona pięknie wygląda kiedy śpi. Z resztą, zawsze tak jest, Jakie miałem szczęście, że ją odnalazłem i zaprosiłem do siebie.... Jeszcze nigdy nie czułem takiej więzi z jedną osobą. Jednak, to chyba za wcześnie.... Prawie nic o niej nie wiem. Pojawiła się tak nagle, a ja już się zakochałem? To nie możliwe! Czemu?! Ehh.... Ona ma w sobie to coś, co mnie do niej przyciąga.... Tylko co? Cała jest wspaniała. Spróbuję się dowiedzieć o niej czegoś więcej.... W każdym razie dziwnie się czuję.... Nie potrafiłem zasnąć. Patrzyłem przez okno w gwiaździste niebo... Jest prawie takie cudowne jak Jodie...
Ujrzałem na nim spadającą gwiazdę. Nie mogłem zmarnować swojego życzenia. To była jedyna taka szansa. Mam nadzieję, że to czego sobie zażyczę się spełni.... 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest w końcu 10 rozdział :) Przepraszam, że tak długo się nic nie działo na moim blogu, ale kompletnie nie miałam weny aby coś napisać, Dzisiaj się za to zabrałam i coś wymyśliłam. Jest dosyć krótki, ale nie mam na razie motywacji i ciężko mi to przychodzi. W każdym razie miłego dnia :) 

środa, 14 stycznia 2015

Rozdział 9

*CZWARTEK*

Dzisiaj obudziłam się bardzo późno. Była już godzina 12.06, a ja dopiero wyszłam z łóżka. Rozczesałam rozwalone włosy i poszłam umyć zęby. W mojej szafie znalazłam to: 
Miałam ostatni dzień na spakowanie reszty potrzebnych mi rzeczy, bo jutro nie będę miała czasu. Wzięłam jakąś torbę i zaczęłam do niej wrzucać kosmetyki, biżuterię, szczoteczkę i pastę do zębów, perfumy i dezodorant, szczotkę do włosów, ręczniki, żele pod prysznic itd... Nie byłam głodna więc nie zjadłam śniadania. O 14.00 wpadł do mnie Johny z wielkim bukietem róż.
- Skąd wiedziałeś, że uwielbiam róże?
- Po prostu cię znam- uśmiechnął się, wręczył kwiaty i dał mi całusa w policzek
- Dziękuję bardzo.
- Nie ma za co Jodie.
Włożyłam kwiaty do wazonu, który stał na oknie. Są piękne. Przyszedł się ze mną pożegnać.
- Wiesz... Będę strasznie za tobą tęsknić.
- Ja za tobą też Johny...
Objął mnie rękami, a ja się do niego wtuliłam. Siedzieliśmy w kompletnej ciszy, którą przebijało tykanie zegara. Pomyślałam, że nie będziemy cały czas nic nie robić, dlatego wzięłam laptop i włączyłam film "Gwiazd Naszych Wina". Przygotowałam jeszcze popcorni i wyciągnęłam chusteczki. Wiem, że będę płakać. Wieczór minął dość szybko. Johny musiał już wracać. Nie wytrzymam tam bez niego. Stał za drzwiami. W pewnym momencie złapałam go za rękę i bardzo mocno przytuliłam. Spojrzałam w jego piękne błękitne oczy i.... sama nie wiem kiedy nasze usta się spotkały. Pocałowałam go, a on to odwzajemnił. To nie był zwyczajny pocałunek, czułam w nim namiętność i wielką tęsknotę. Kiedy oderwaliśmy się od siebie on się uśmiechnął, a ja stałam się cała czerwona. Staliśmy bez słowa, aż w końcu się rozeszliśmy. Padłam na łóżko i przygryzałam wargę myśląc o pocałunku. Zrozumiałam, że bardzo mocno go kocham.

* * *

 Przygotowałam jeszcze swoje torby obok łóżka, przebrałam się do piżamy, umyłam zęby i poszłam spać. Nie mogłam się doczekać jutra.

*PIĄTEK*

Obudziłam się o 8.00. Wyjazd już o 12.00!!! Zaczęłam krzątać się po pokoju i nie wiedziałam co zrobić. W końcu ubrałam to: 
Włosy upięłam w wysoki kok. Pomalowałam oczy i usta. Zeszłam do kuchni aby zjeść śniadanie i zrobić sobie kilka kanapek oraz kawę na drogę. Wszystko spakowałam do podręcznej torby. Zasłoniłam w domu wszystkie okna i upewniłam się, że cenne rzeczy są schowane w bezpiecznym miejscu. W mgnieniu oka wybiła godzina 11.30. Kathrin i Elizabeth już przyjechały. Zaczęłyśmy pakować moje bagaże do samochodu. Kiedy się z tym uwinęłyśmy była już 12.00, więc ruszyłyśmy w drogę. Razem z Kathrin siedziałyśmy na tylnich siedzeniach aby móc pogadać. Jechało się przyjemnie, bo słonce ogrzewało teren. Podróż trwała około 5 godzin. Gdy dojeżdżałyśmy na miejsce uprzedziłam Steven'a dzwoniąc do niego. Powiedział, że będzie stał przy fontannie na głównym placu. Była ogromna! Elizabeth zaparkowała, a ja wyszłam z auta. Steven już czekał na mój przyjazd..... to znaczy NASZ. Przywitał mnie wielkim przytulasem. Byłam podekscytowana tym wszystkim co się wydarzyło. Pomógł mi nieść bagaże. Najpierw odprowadziliśmy dziewczyny do hotelu i pomogliśmy przenieść walizki, a potem poszliśmy ze Steven'em do jego domu. Pokazał mi pokój, w którym będę tymczasowo "mieszkała". Był śliczny. Cały czarny, z żółtymi paskami. Dwu-osobowe łóżko, na którym miałam spać i skromny żyrandol. Zostawiłam moje rzeczy i poszłam ze Steven'em na spacer po Poznaniu. Oprowadził mnie po różnych miejscach. Zwiedzaliśmy przez jakieś 3 godziny. Usiedliśmy i podziwialiśmy piękny zachód słońca. Nagle zaczął wiać lekki wiatr, a ja nie miałam ze sobą żadnego swetra. Pojawiła mi się "gęsia skórka". Steven zauwarzył to, więc zdjął i owinął mnie swoją bluzą. Była przesiąknięta jego wspaniałymi perfumami. To cudowne. Zaczęliśmy wracać. W domu przygotował kolację, którą wspólnie zjedliśmy. Muszę przyznać, że świetnie gotuje. Gdy byłam już najedzona zaprowadził mnie do łazienki, a ja poszłam się wykąpać. Założyłam moją piżamę i umyłam zęby. Było już późno więc, chciałam położyć się spać.
- Dobranoc, Jodie. Śpij dobrze!- usmiechnał się do mnie
- Dziękuję i wzajemnie!- odwzajemniłam uśmiech
Weszłam do "mojego" pokoju i się położyłam. Zasnęłam dosyć szybko, ponieważ zmęczyłam się tą wyprawą. Tęskniłam za Johny'm. Myślałam o nim chwilkę, ale zamknęły mi się oczy i usnęłam.

wtorek, 13 stycznia 2015

Rozdział 8

Kathrin obudziła mnie porannym telefonem. Zapytała się czy może przyjść, a ja pomimo wczesnej godziny jej pozwoliłam. Zaczęłam szybko się ubierać aby zdąrzyć przed jej przyjściem. Wytargałam z szafy to:
Zeszłam do kuchni i zjadłam szybko płatki na śniadanie. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Kiedy otworzyłam, Kathrin stała razem ze swoją starszą siostrą - Elizabeth. Zaprosiłam je do środka. Usiadłyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać. Kathrin powiedziała, że jej siostra zawiezie mnie do Poznania.
- Dziękuję ci bardzo Elizabeth. Kathrin, pojechałabyś tam ze mną? Byłoby mi raźniej.
- Ale gdzie bym miała spać?
- Wynajęłybyście pokój w hotelu, a później wszystkie razem byśmy wróciły do Katowic.
- W sumie to nie jest taki zły pomysł- wtrąciła Elizabeth- myślę, że damy radę zatrzymać się tam na kilka dni. Przy okazji pozwiedzamy co nieco.
- To świetnie!- krzyknęłam z entuzjazmem
- A co z Johny'm?!
- Kurcze, na śmierć zapomniałam. Będę musiała skłamać, bo co innego mogę zrobić?
- A może zabierzemy go ze sobą?
- To chyba nie jest dobry pomysł Kathrin. 
- No dobra. Pomóc ci w tym czy dasz radę?
- Nie, dziękuję. Poradzę sobie. Mam już nawet plan.
Dziewczyny poszły do swojego domu, a ja zadzwoniłam do Johny'ego. Odebrał po 4 sygnale.
- No hej skarbie.
- Cześć. Johny jest sprawa.
- Jaka? O co chodzi?
- W piątek przyjeżdża po mnie ciocia i jadę do niej na tydzień. Chciałam cię uprzedzić żebyś nie chodził pod mój dom bez sensu.
- Ok. A mogę dzisiaj wpaść? 
- No pewnie. O której będziesz? 
- Za jakieś 30 minut, bo muszę jeszcze iść do kumpla.
- Okej. Do zobaczenia kotek.
Miałam pół godziny na rozmowę ze Steven'em. Zadzwoniłam do niego. Opowiedziałam o przebiegu sytuacji i o całym moim przyjeździe do niego. Ucieszył się tą informacją. Nawet nie zauwarzyłam i zleciało już 30 minut. Zakończyłam rozmowę i otworzyłam drzwi Johny'emu. Przytulił mnie na powitanie.
- I jak tam twoja kostka?
- Już lepiej. Jutro będę mogła zdjąć bandaż i próbować normalnie chodzić.
- Całe szczęście.
W pewnej chwili się potknęłam i prawie upadłam, ale zdąrzył mnie złapać. Trzymał mnie w swoich rękach. Patrzyliśmy się na siebie. Zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. Już miał mnie pocałować kiedy ja powiedziałam, że muszę wyłączyć piekarnik.. Trochę się zdenerwował. Skłamałam. Nie chcę po prostu...Sama nie wiem... Dałam mu całusa w policzek i przytuliłam. 
- Przepraszam. Po prostu...
- No dobrze, rozumiem. Nie będę cię zmuszał. Muszę już iść Jodie.
- Szkoda. No to pa.
Wyszedł i znowu zostałam sama. Miałam wyrzuty sumienia. Nie chciałam aby Johny był smutny czy zdenerwowany... Musiałam to jakoś przecierpieć. Włączyłam muzykę i zaczęłam się pakować na wyjazd. Oto lista piosenek:
2. No Boyfriend (Club Edit) - Sak Noel, Dj Kuba & Neitan ft. Mayra Veronica
3. Kiesza - Hideaway (Official Video)
4. Tove Lo - Habits (Stay High) - Hippie Sabotage Remix
5. Deorro - Five Hours (Static Video) [LE7ELS]
Spakowałam takie zestawy:









Wzięłam ubrania takie jakie lubię. Chodzę w takich na co dzień jak jest ciepło. Piżamy także nie może zabraknąć. Mam nadzieję, że nie będzie tam złej pogody. W każdym razie byłam gotowa na wyjazd. To już po jutrze. Rozmawiałam chwilę ze Steven'em na Skypie i powiedziałam mu, że jestem już spakowana na wyjazd. Nie mogę się doczekać aż go spotkam. Obiecał, że będzie na mnie czekał na głównym rynku. Zapisałam wszystko na kartce i skończyłam rozmawiać. Zjadłam jeszcze kolację. Były to kanapki z pomidorem. Po tym poszłam się umyć. Położyłam się na łóżku i szybko zasnęłam. Nie miałam dzisiaj dużo siły...

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rozdział 7

Obudziłam się z myślą o moim filmiku. Chciałam jak najszybciej sprawdzić co się pozmieniało podczas mojej nieobecności. Założyłam takie coś:
Włączyłam laptop i odtworzyłam link z moim filmem. Tam czekało na mnie wiele miłych komentarzy i wiadomości. Zaczęłam je przeglądać. Kiedy jednak ujrzałam tą wiadomość zaparło mi dech w piersiach:

Hej! Przesłuchałem twoją piosenkę i muszę przyznać,
że masz bardzo ładny głos. Czy byłaby możliwość
abyś nagrała ze mną coveer do jakiejś piosenki? 
W razie uzyskania większości informacji skontaktuj się
ze mną na Skypie: steven.norris96. Pozdrawiam.

                                    ~ Steven                                         
                                  
Mój ulubiony youtuber poprosił mnie abym nagrała razem z nim piosenkę! Jak mogłabym mu odmówić?! Odpisałam mu, że z przyjemnością z nim zaśpiewam i umówiliśmy się o 15.00 na rozmowę. Szczerze to nie mogłam się doczekać, ale byłam trochę zestresowana, Posiedziałam jakieś 20 minut i usłyszałam dźwięk przychodzącego połączenia. Tak, to Steven. Odebrałam i już na samym początku nie wiedziałam co powiedzieć.
- Hej. Dziękuję, że się zgodziłaś ze mną pogadać.
- Noooo, nie ma za co. Steven, jestem wielką fanką twoich filmików.
- Na prawdę?! To miło.- słychać było po głosie, że się ucieszył
- Heh- westchnęłam
- Hmm.. Włączyłabyś kamerkę? Chciałbym zobaczyć i poznać dziewczynę, z którą będę nagrywał.- co?! nie odważę się!!!
- Trochę się wstydzę. No wiesz, pierwsza rozmowa i wogóle...
- Nie masz czego. Dawaj!- zaczął się śmiać
- No ok, masz.- włączyłam kamerkę i on również
- Dziękuję. I czego się tak bałaś? Ładna jesteś.
- Ehh, nie prawda, ale dziękuję.
- Chciałabyś do mnie przyjechać? Nagralibyśmy u mnie ten cover. Byłoby o wiele łatwiej niż tak przez internet.- on mnie zaprasza?! Chyba śnię...
- Wow, Steven! Oczywiście, że bym chciała! Tylko ty mieszkasz w Poznaniu, a ja w Katowicach...
- Hmm.. Dasz radę załatwić jakiś dojazd?
- Nie wiem. Spróbuję. Od tego mam wspaniałych przyjaciół.
- No okej. To daj znać jak bedziesz już wiedziała, a teraz muszę kończyć. Podasz mi facebooka?
- Pewnie.- podałam mu go.
- No to do usłyszenia! Pa.
- Pa.- rozłączyłam się
Byłam bardzo szczęśliwa. Steven zaproponował mi wspólne nagranie i nocleg! To już zbyt wiele od tego co oczekiwałam. Nie myślałam teraz o niczym innym. Zadzwoniłam prędko do Kathrin i zaprosiłam ją do siebie aby pogadać. Pojawiła sie po 5 minutach cała zdyszana.
- Siemka. Dlaczego jesteś taka zmęczona?
- Biegłam do ciebie, bo jak tak po prostu do mnie dzwonisz i chcesz pogadać to znaczy, że coś się dzieje.
- Haha w sumie to masz rację.- zaśmiałam się
Weszłyśmy do środka. Mniej więcej już ogarnęłam chodzenie o kulach, więc nie było ze mną teraz takiego problemu. Kathrin usiadła na sofie, a ja rozsiadłam się w fotelu.
- No to mów!
Zaczęłam jej opowiadać o prezencie od rodziców, filmiku na youtube i Stevenie. Była ze mnie dumna. Sama mnie namawiała abym coś zaśpiewała i wstawiła. Co do tego wyjazdu do Poznania powiedziała, że zapyta siostry czy mogłaby mnie tam zawieźć. Siedziałyśmy jeszcze chwilkę rozmawiając o wszystkim, a za razem o niczym. Później Kathrin wróciła do domu, a ja posprzątałam troszkę w moim pokoju słuchając tego  Yellow Claw - Shotgun ft. Rochelle i tego Arctic Monkeys - Do I Wanna Know? . Pisałam jeszcze ze Steven'em na facebook'u. Miłe uczucie, że można porozmawiać ze swoim idolem. Byłam przejęta całym dzisiejszym dniem. Jednak umyłam się, przebrałam do piżamy, zagasiłam światło, położyłam się na łóżku i oglądałam gwiazdy. Dzisiaj niebo było takie pięknę i bezchmurne, a księżyc wspaniale oświetlał tą ciemną noc. Wierciłam się, ale nie potrafiłam zasnąć. Wzięłam pierwszą lepszą książkę z mojej biblioteczki i zaczęłam czytać przy świetle nocnej lampki. Była to oto ta powieść:
Strasznie mi się spodobała. Od razu przypomniało mi się jak dostałam tę książkę na urodziny od koleżanki mojej mamy. Przeczytałam ją całą w zaledwie kilka godzin. Byłam już wystarczająco zmęczona, więc chciałam położyć się już spać. Spojrzałam jeszcze na zegarek telefonie, który wskazywał, że jest już godzina 4.07!! Położyłam się i w końcu zasnęłam. 

niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 6

Obudziłam się rano i zupełnie nie wiedziałam, która godzina. Tak dobrze leżało się w jego objęciach, że nie chciałam wstawać. W końcu ostrożnie wyszłam z łóżka i dałam mu całusa w policzek. Ubrałam się w taki strój:
Zabrałam kule i próbowałam zejść po schodach do kuchni aby przygotować śniadanie, ale bez skutku. Pośliznęłam się i wylądowałam na podłodze budząc przy tym Johny'ego. Szybko wyskoczył z łóżka i pomógł mi się pozbierać. Usiadłam na krześle czekając aż sie ubierze. Wolałam już się nie ruszać z miejsca żeby ta akcja się nie powtórzyła. Sprawiłam teraz wszystkim dużo kłopotów. Muszą się mną zajmować, bo kompletnie nie ogarniam jak chodzić o kulach. Co chwilę się wywracam itd... Całe szczęście, że mam jego. W tej chwili przyszedł. Kazałam mu iść do domu, bo pewnie rodzice się martwią i na niego czekają, ale nie chciał mnie słuchać. Podszedł i mnie przytulił. Czułam się tak dobrze...
- Jodie, jesteś dla mnie najważniejsza- wtulona w niego nie potrafiłam wydusić żadnego słowa
- Ojej, Johny... Ja... Nie wiem co powiedzieć. To było strasznie słodkie. Ty też jesteś dla mnie bardzo ważny.
Spojrzałam w jego oczy. Zaczął się do mnie coraz bardziej zbliżać, gdy....... Kathrin weszła do mojego domu. 
- Ooo... To może ja wam nie będę przeszkadzać...- zaśmiała się i chciała wychodzić
- Nie, nie przeszkadzasz.- Johny powiedziałby jednak coś innego
- Ok. I jak twoja noga?
- Myślę, że dobrze, ale nadal cholernie boli.
- Przyniosłam ci maść na tę kostkę.
- Dziękuję. Z pewnością się przyda, a teraz siadaj. Ja zrobię kawę.
- Może ja zrobię Jodie? Nie chcę żebyś się znowu wywróciła- wtrącił się Johny
- Nieee, poradzę sobie.
Przeskoczyłam na jednej nodze z salonu do kuchni i nalałam wody do czajnika. Przygotowałam 3 kubki, nasypałam kawy i zalałam wrzącą wodą. Poprosiłam Johny'ego, aby pomógł mi zanieść kawę do salonu. Wyciągnęłam jeszcze z szafki ciasteczka i postawiłam na stole obok kubków z kawą. Kiedy już wypiliśmy napój i zjedliśmy ciasteczka Johny postanowił wrócić do domu. Kathrin posiedziała jeszcze chwilkę i też wyszłą. Odniosłam naczynia do kuchni i położyłam się na sofie. Nie chciałam tak leżeć bezczynnie i się nudzić więc wzięłam laptop i oglądałam youtube. Usłyszałam dzwonek do drzwi. To był kurier. Przywiózł paczkę....DLA MNIE?! 
- Panna Jodie Clayton?
- Tak.
- Paczka dla pani. Proszę tu podpisać.- podpisałam i oddałam długopis- Dziękuję bardzo, miłego dnia!
Ciekawiło mnie co było w środku. Na pudełku był przyklejony liścik:

Kochana Jodie. Wiemy, że lubisz śpiewać, dlatego postanowiliśmy coś ci kupić.
Mamy nadzieję, że ci się spodoba. Całuski!
          
                                             ~ Mama

Czyli to prezent od rodziców. Wyciągnęłam nóż z szafki i zaczęłam otwierać pakunek. Gdy już się dostałam do środka widziałam nowy mikrofon. Od razu chciałam go wypróbować. Dawno już chciałam nagrywać covery na youtube tak więc na szybko zaśpiewałam coś amatorskiego i wrzuciłam. Strasznie szybko zaczęły pojawiać się kolejne wyświetlenia. Był już późny wieczór. Wyłączyłam laptopa i niezgrabnie wczołgałam się po schodach do mojego pokoju. Nalałam sobie wody do wanny i wzięłam gorącą kąpiel. Potem przebrałam się do piżamy, wysuszyłam włosy i położyłam się spać. Ciekawe co będzie jutro...

sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 5

Wreszcie wakacje. Jestem przyzwyczajona do wczesnego wstawania, dlatego obudziłam się o 9.00. Tego lata jest bardzo gorąco, więc ubrałam coś takiego:
Moich rodziców nie było, bo wyjechali na wakacje służbowe i nie będzie ich przez 2 tygodnie. Zeszłam aby zjeść śniadanie. Później włączyłam muzykę na głośnikach i zaczęłam śpiewać. Od dziecka to kocham. Muzyka jest dla mnie bardzo ważna, a przez śpiew mogę wyrazić swoje uczucia. Nagle dostałam sms: 

Wyjrzałam przez okno i zauwarzyłam Johny'ego z bukietem róż w ręku. Widać, że się stara, ale sama nie wiem czy dobrze zrobiłam. Może to trochę za wcześnie? Może powinnam zaczekać? Jednak postanowiłam mu otworzyć.
- Hej!- powiedziałam i go przytuliłam
- Witaj! To dla ciebie- podał mi bukiet z kwiatami
- Ojejciu, dziękuję. Wejdziesz? 
- No pewnie- poszedł za mną i usiadł na kanapie w salonie
Ja w tym czasie szukałam wazonu aby włożyć do niego kwiaty. Po chwili usiadłam obok Johny'ego i zaczęliśmy rozmawiać. Gdy już się znudziliśmy, zaproponował mi spacer. Wzięłam potrzebne rzeczy i z nim poszłam. Złapał mnie za rękę i szliśmy chodnikiem w stronę parku. Spacerowaliśmy pośród ludzi. Słońce prześwitywało z pomiędzy drzew, a ptaki ćwierkały ze wszystkich stron. Przyjemnie było tak chodzić. Wszystko przerwał ten nieznośny Peter.
- Nie sądziłem, że was spotkam, a zwłaszcza ciebie lalka.
- Ej, ej! Bez takich tekstów do Jodie!
- Jakoś przestałem się ciebie bać komputerowy maniaku.
- Lepiej uciekaj zanim ci coś zrobię!- Johny chyba się wkurzył
- No to chodź, śmiało!
Już chciał zacząć się bić z Peterem, ale zdąrzyłam go powstrzymać i zabrać go stamtąd.
- Nie musiałeś Johny.
- Przecież nie będzie obrażał mojej dziewczyny!
- Ale ty się o mnie troszczysz...
- To tylko, dlatego że cię kocham.
- Ja ciebie też...- uśmiechnęłam się ściskając mocniej jego dłoń.
Podążaliśmy dróżką w parku gdy spotkałam Kathrin. Zaczęłam biec w jej jej stronę. Przypadkowo źle stanęłam na nogę i upadłam. Oboje wystraszeni przybiegli do mnie i pytali czy nic mi nie jest. Bardzo bolała mnie kostka przez co nie potrafiłam chodzić. Johny wziął mnie na ręce i zaniósł do szpitala. Zrobili mi prześwietlenie. Na szczęście było to tylko skręcenie, ale musiałam chodzić o kulach przez całe 3 tygodnie. Będę musiała się nauczyć ich używać. Johny obiecał, że codziennie będzie mnie odwiedzał w domu. Cieszyłam się z tego powodu, bo nie będę musiała siedzieć sama, ale za to nie będę mogła wyjść na miasto z kumpelami...

* * *

Johny zaczął mnie bardzo rozpieszczać i przynosił mi różne słodkości. Chyba nici z mojej diety. Dzisiaj wyjątkowo mnie zaskoczył i przyniósł mi wielkiego, białego misia!
- Dziękuję! Jesteś kochany!
- Nie ma za co. Dla ciebie wszystko.
- Wow, skąd ty go masz?!
- Mam swoje sposoby...- zaczął się śmiać
Pomimo tego, że miałam bandaż unieruchamiający kostkę, musiałam zadbać o swoje stopy. Wzięłam lakier do paznokci o kolorze miętowym i zaczęłam malować. Przyznam, że bardzo ładnie wyglądają. Leżałam z Johny'm na łóżku. Patrzyliśmy sobie w oczy tak jak za pierwszym razem. Od razu dziwnie się poczułam, to było coś pięknego. Przysunęłam się do niego, a on mnie objął. Nawet nie wiem jak, ale zasnęliśmy. Potem obudziłam się, spojrzałam na telefon i była już godzina 23.00! Kazałam Johny'emu napisać do rodziców, że nocuje u kolegi lub coś innego aby się nie martwili. Nie pozwoliłabym mu teraz wracać do domu. Dałam mu jakieś krótkie spodenki i koszulkę od taty aby się przebrał i mógł w tym spać. Ja natomiast ubrałam moją piżamę. Nadal byłam strasznie zmęczona. Bawiłam się z nim przez chwilkę, a później znowu poszliśmy spać. Cudownie było leżeć w jego objęciach i czuć ciepło bliskiej, kochającej cię osoby...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 5 rozdział. Przepraszam, że wczoraj nie dałam, ale nie miałam pomysłów, a także czasu. Jest dosyć krótki, ale myślę, że wystarczy. Komentujcie! Pozdrawiam :)) 



środa, 7 stycznia 2015

Rozdział 4

*ŚRODA*

Dzisiaj wystawiają oceny. Nie mogę się doczekać. W pewnym momencie do klasy weszła moja wychowawczyni i zaczęła rozdawać wszystkim kartki z ocenami.
- I jak?- Kathrin próbowała dowiedzieć się o moich osiągnięciach.
- No to tak: biologia 4, niemiecki 5, fizyka 5, chemia 5, informatyka 5, angielski 5, matematyka 5, wf 6, plastyka 5, polski 5, historia 5 i zachowanie 6. A ty?
- Wow! Na 100% będziesz mieć świadectwo z paskiem! No ja to... Wolę się nawet nie przyznawać haha!- zaśmiała się i schowała swoją kartkę
- No dobra, jak chcesz.

*2 DNI PÓŹNIEJ*
*PIĄTEK*

Wstałam rano. Na szczęście dzisiaj rozdanie świadectw i...... BAL! Pierwszy raz cieszę się tą wiadomością. Postanowiłam założyć z tej okazji wystarczająco elegancki strój: 
Kocham obcasy! Pewnie Peter znowu będzie się ze mnie nabijał, że jestem "kujoneczką". No cóż, będę musiała to przecierpieć. Zjadłam lekkie śniadanie i wyszłam już do szkoły. Czekał tam na mnie Johny. Szczerze to nawet mi się spodobał....... co ja gadam?! Jodie, opanuj się!
- Witaj, ślicznie wyglądasz.- uśmiechnął się i ruszył w moją stronę aby mnie przytulić
- No hej. Dziękuję. Miło cię znowu widzieć.- również się uśmiechnęłam i poprawiłam ręką włosy
- Chodź, idziemy już zająć miejsca. 
Otworzył mi drzwi i weszliśmy do środka. Usiedliśmy obok siebie. Przez chwilę patrzyliśmy sobie głęboko w oczy aż ja w końcu odwróciłam wzrok. W mgnieniu oka dyrektor rozpoczął zakończenie swoją przemową. 
- Czas na świadectwa!- z jaką wielką radością wypowiedział te 3 słowa...
Kathrin dosiadła się do mnie i Johny'ego. Zaczęli wywoływać po kolei nazwiskami. W końcu usłyszałam:
- A teraz osoba z najlepszymi wynikami w nauce. Zapraszam Jodie Clayton!- że co?!
Poszłam odebrać świadectwo razem z wszystkimi dyplomami. Dyrektor mi gratulował, a reszta uczniów klaskała. Po zakończeniu razem z Kathrin i Johny'm wyszliśmy na zewnątrz. Jakoś szybko się zmyła i zostałam z nim sam na sam.
- Gratulacje Jodie!- zrobiło mi się miło
- Dziękuję ci bardzo.- uśmiechnęłam się
- Ooo, kogo ja tu widzę? Nasza kujoneczka! - jeju, to znowu ten debil Peter
- Ej! Odczep się od niej!- to Johny mnie bronił!
- Bo co mi zrobić?!
- Obiję ci tę twoją mordę!!!- wow, tego się nie spodziewałam- nie przejmuj się nim Jodie.
- To było miłe Johny.- uśmiechnęłam się i..... go przytuliłam.
- Wohoho! Przytuliłaś mnie! Mogę już umierać.- to było zabawne
- Nie możesz.
- Hah- zaczął się śmiać, a ja razem z nim- Widzimy się o 16.30. Podaj adres to po ciebie przyjdę.
Podałam mu dokładnie dane miejsca mojego zamieszkania i numer telefonu w razie wątpliwości.
- Aww, dziękuję za numer, na pewno skorzystam.
- Nie ma za co, do zobaczenia!
Wróciłam do domu. Ledwo zdąrzyłam usiąść, a Kathrin była już u mnie razem z torbą ubrań.
- Co zakładasz?! Musisz wyglądać odjazdowo!- no pewnie...
- Nie wiem. Myślałam nad tą opcją:
-...i co powiesz?
- Nie jest zła, ale..... w tym będziesz wyglądać odjazdowo! Łap!
Rzuciła mi swoją torbę, w której było..... TO CUDO!!!
- Kathrin! Ona jest... PRZEPIĘKNA!
- Wiem, wiem. Nie musisz dziękować, a teraz idź przymierzyć!
Pobiegłam do łazienki i ją założyłam. Kiedy wróciłam reakcja Kathrin była bezcenna.
- Wyglądasz zabójczo! I nawet buty pasują- odparła zadowolona siedząc na moim łóżku
- No tak. A ty w czym pójdziesz?
- Hmm.. Ja? W tym:
-...specjalnie dla ciebie zostawiłam najlepszy strój.
- Ojj! Nie musiałaś!
- Ciii...
Muszę przyznać, że jej ubranie było takie trochę.... inne.
- Jak Johny cię zobaczy to padnie!
- Tak myślisz?
- No jasne!- chciałabym...- no to ja lecę! Muszę się przygotować, papatki kochana!
Wyszła do siebie, a ja stałam jak słup przed lustrem i się na siebie gapiłam. Dochodziła 16.30, a ja byłam już prawie gotowa. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, byłam pewna, że to Johny. Zabrałam tylko torebkę z potrzebnymi rzeczami i otworzyłam drzwi. Kathrin miała rację, jego reakcja była szokująca.
- Wow, Jodie... wyglądasz olśniewająco!
- Ty również- zachichotałam
- No to ruszajmy.- wystawił rękę, a ja ją objęłam i poszliśmy na salę.
Było już dużo osób z mojej szkoły, a muzyka grała na okrągło. Usiedliśmy przy stole i rozmawialiśmy nie zważając na nikogo. Minęła jakoś godzina. Wszyscy już przybyli. Puścili coś wolnego: Jason Walker - Down (ft. Molly Reed)
- Zatańczysz?- cooooo?!
- Ymm... Ale ja?
- No nikogo innego obok tu nie widzę- uśmiechnął się
- Ale ja nie potrafię tańczyć- odpowiedziałam spanikowana
- Nie przesadzaj. To nie jest trudne, nauczę cię.
- No dobrze, ale w razie czego to ostrzegałam.
Poszłam razem z Johny'm na parkiet i zaczęliśmy tańczyć.
- Widzisz? Dobrze ci idzie!
Przytuliłam się do niego i kołysaliśmy się na boki.

*Johny*
Jaka ona jest słodka. Ślicznie wygląda. Zawsze mi się podobała, ale nie odważę się jej tego powiedzieć. Z resztą pewnie ma chłopaka, a na bal poszła ze mną tylko dlatego, że nie chciała mi zrobić przykrości... Cholera! Już sam nie wiem! Może... zapytam Kathrin, ona mi pomoże!

*Jodie*
Muszę poskładać wszystko w jedną całość... Tańczę właśnie wolnego z przystojniakiem na balu i jestem w niego wtulona... Nie wierzę! Johny nie jest wcale taki zły...

Gdy piosenka się skończyła ON odprowadził mnie do stolika.
- Zaraz wracam. Muszę tylko...coś załatwić.
- Ok.

*Johny*
Kathrin, Kathrin, gdzie jesteś?!
- Kathrin! Mam pytanie.
- O cześć! No mów śmiało.
- Dobra, tylko mnie nie wyśmiej.
- Ok, ok.
- Bo... Jodie mi się podoba i pytanie jest takie: Czy ona ma chłopaka?
- Ależ skąd! Jest wolna jak ptak. Bierz się za nią!- ufff...
- Okej, dzięki!

*Jodie*
- Jestem już!
- To dobrze.
W tej chwili prowadzący ogłosił wybory na królową i króla tegorocznego balu. Pewnie znowu wygra Peter i Jessie.
- Królem zostaje... Johny White!- ucieszyłam się
- Królową zostaje... Jodie Clayton!- że ja?!
- Hmm... Gratulacje królowo.- powiedział do mnie
- Wzajemnie królu.- uprzejmie odpowiedziełam
Reszta minęła jakoś szybko, a ja nie miałam już ochoty siedzieć.
- Przepraszam cię, ale nie chcę tu dłużej być. Wracam do domu.
- Nic się nie dzieje. Odprowadzę cię jeśli pozwolisz.
- Pewnie.
Zabraliśmy się z tamtąt. Przez całą drogę rozmawialiśmy. Złapał mnie za rękę, a ja ją uścisnęłam. Zatrzymaliśmy się przed moim domem. 
- Dziękuję za wspaniały wieczór.
- Ja tobie też dziękuję.

*Johny*
Teraz albo nigdy! Teraz albo nigdy! 
- Jodie!
- Tak?
- Chodzi o to, że..... PODOBASZ MI SIĘ.

*Jodie*
Kiedy usłyszałam to z jego ust zrobiło mi się ciepło, a nogi się pode mną ugięły.
- Nie spodziewałam się tego po tobie...
- Wiem, przepraszam. Poniosło mnie.
- Nie masz za co przepraszać, bo.... ty mi też się podobasz.
- Wow! To co... Spróbujemy?
- No pewnie.
Przytulił mnie i.... pocałował?!
- Dobrze całujesz. - uśmiechnął się
- Ty też!- palnęłam i się zarumieniłam.
- Do zobaczenia śliczna!
- Do zobaczenia.
Weszłam do domu i padłam na łóżko w moim pokoju. To był najpiękniejszy dzień mojego życia.




wtorek, 6 stycznia 2015

Informacja

WAŻNA INFORMACJA DLA OSÓB, KTÓRE CZYTAJĄ MOJEGO BLOGA.
Z tego powodu że jutro zaczyna się szkoła to rozdziały będę dodawać później niż zwykle ale będę się starała codziennie lecz nie obiecuję. I mam prośbę... Ten kto czyta mój blog niech komentuję pod 3 rozdziałem ( no i oczywiście też pod innymi które się pojawią) Chcę wiedzieć czy opłaca się dawać te rozdziały :)
Pozdrawiam gorąco <3

Rozdział 3

Cały niedzielny dzień się uczyłam, to był istny koszmar. W poniedziałek rano obudził mnie telefon Kathrin. Przypominała, że to ostatni tydzień szkoły, i że w piątek jest bal. Odłożyłam telefon i zaczęłam się przygotowywać do wyjścia. Włożyłam na siebie zwyczajny, szkolny strój:
Włosy upięłam w kok, umyłam zęby, pomalowałam rzęsy, zabrałam picie i drugie śniadanie no i wyszłam z domu. Po drodze słuchałam mojej ulubionej piosenki: ZHU - Faded. Przed szkołą czekała już na mnie Kathrin i........Johny?
- Hej. Johny? Co ty tu robisz?- byłam troszkę zdziwiona.
- No siemka. A jakoś tak postanowiłem na ciebie poczekać. Czy byłaby możliwość abyśmy po szkole spotkali się w tym samym miejscu? Muszę z tobą pogadać.- hmm.. Ciekawe o czym chce ze mną rozmawiać.
- Pewnie. To jak, wchodzimy do szkoły?- zaśmiałam się i wskazałam palcem na drzwi wejściowe.
Wszyscy razem pomknęliśmy w tamtą stronę. Musieliśmy się rozdzielić. Ja poszłam razem z Kathrin pod salę języka polskiego, a Johny pod informatyczną. Poczekałyśmy chwilę i zadzwonił dzwonek. Usiadłam razem z Kathrin w ławce. Na szczęście siedzimy w ostatnim rzędzie. Pani sprawdzała obecność. Po tym jak na każdej lekcji zaczęła wybierać osobę do pytania. 
- Błagam, tylko nie ja.- złożyłam ręce i cały czas to mamrotałam pod nosem.
- No to dzisiaj może przyjdzie.... Panna Jodie Clayton, zapraszam.- tylko nie to!
- No i świetnie...
Zabrałam zeszyt i ruszyłam w stronę biurka gdzie siedziała nauczycielka.
- Jodie, powiedz mi z czego składa się starożytny teatr i opisz co to jest.- to jest dosyć łatwe, na pewno sobie z tym poradzę
- Hmm.. Skene to garderoba dla aktorów, Proskenion to podwyższenie przed Skene, na którym występowali aktorzy, Orchestra to okrągły plac, na którym występował chór i Widownia to miejsca dla osób, które oglądały przedstawienia.
- Bardzo dobrze. Wytłumacz co to jest "Porównanie Homeryckie".- o kurcze. To będzie ciężkie.
- Yyy... No... Porównanie Homeryckie to...
- Wiesz?
- Tak, tak. Chwileczkę. Już wiem! To rozbudowane porównanie, w którym jeden z elementów szczegółowo opisuje dany obraz czyli działania ludzi, które porównuje się z zachowaniem zwierząt, przyrody.- udało mi się!
- Brawo panno Clayton. Otrzymuje pani 5. Możesz usiąść.- no nieźle, mama będzie dumna.
Usiadłam spowrotem do ławki. Cieszyłam się z tego, bo już w środę wystawiają oceny. Mam nadzieję, że dostanę świadectwo z paskiem. Rodzice się wreszcie ode mnie odczepią.
(DRRRRRRRYŃ!)
- Wreszcieeee...- zaczęłam się pakować.
- No to teraz historia. Jesteś przygotowana?- muszę być przygotowana
- Mhm. Jak zawsze zresztą.- żadna nowość.
Doszłyśmy już pod salę historyczną. Postanowiłyśmy sobie razem pospacerować po szkolnym korytarzu. Myślałam, że dzisiaj nic mnie nie będzie wkurzać, ale najwidoczniej się myliłam. 
- No witaj bejbe. Bolało jak spadłaś z nieba?- to Peter. Szkolny "podrywacz". Od samego początku mnie denerwuje...
- Oszczędź sobie Peter.- odpowiedziałam obojętnie na jego zaczepki
- Takiej lasce nie odpuszczę.- miałam ochotę mu przywalić w tę jego przemądrzałą buźkę.
- Jeszcze jedno słowo i będziesz chodził po szkole z podbitym okiem.
- No dobra, dobra. Nie bij.- dał mi spokój.
Wróciłam z Kathrin pod klasę, nie chciałam patrzeć na Peter'a. Reszta lekcji minęła dosyć szybko. Tak jak się umawiałam z Johny'm stałam po lekcjach w tym samym miejscu i na niego czekałam. 
- O cześć!- to on.
- No hej. O czym chciałeś ze mną pogadać?- byłam bardzo ciekawa o co chodzi
- Może się przejdziemy?- widziałam, że się trochę denerwuje
- Chętnie. A teraz mów.
- No, bo... Kurcze Jodie, w piątek jest bal no i chciałem się zapytać czy....poszłabyś na niego ze mną?
- Oh, Johny.- nie wiedziałam co powiedzieć.
- Jak nie chcesz to nie musisz...- odwrócił głowę i odpowiedział smutno patrząc w ziemię.
- Nie! Wręcz przeciwnie. Z przyjemnością wybiorę się tam z tobą.- uśmiechnęłam się i popatrzałam w jego oczy.
- Na prawdę? To świetnie! Dzięki.- na jego twarzy także pojawił się uśmiech, ale za to jaki piękny... zaraz, zaraz, muszę się opanować!
- Nie ma za co. W sumie to już muszę lecieć. Może popiszemy na facebook'u?- zapytałam uprzejmie
- Z tobą zawsze.- zaśmiał się, a ja czułam jak czerwienią mi się rumieńce na policzkach.
- Miło. To pa.- uśmiechnęłam się i pomachałam ręką.
Już miałam iść w moją stronę kiedy on...
- Czekaj!- przybiegł i mnie przytulił-Do zobaczenia jutro!
Przez całą drogę myślałam o tym co się wydarzyło. Johny był moim kolegą, może teraz stanie się nawet moim przyjacielem...kto wie. Wróciłam do domu. Mama znowu słysząc, że wracam pytała o oceny itd.. Pochwaliłam się zdobytą 5 i poszłam do pokoju aby zostawić plecak i zeszłam spowrotem na obiad. Dzisiaj była zapiekanka. Po obiedzie mój tatuś pozmywał naczynia, a ja udałam się do pokoju w celu włączenia laptopa i sprawdzenia facebook'a. Johny był dostępny tak więc do niego napisałam. Gadaliśmy ze sobą do późna w nocy aż w końcu ja zasnęłam. Obudziłam się jakoś tak około godziny 02.34. Wyłączyłam laptop i poszłam spać dalej z nadzieją, że przyśni mi się ON. 

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 2

- Jodie, Jodie! Obudź się!- to Kathrin.
- Co się dzieje? Dom się pali czy co?- byłam trochę zdenerwowana, bo jest dopiero godzina 7.30, a ona mnie budzi
- Nie, to zupełnie inna sprawa. Myślę, że będziesz zadowolona Jodie.- o co jej może chodzić?
- Mów!
- No dobra, dobra. Tylko proszę nie krzycz. Chodzi o to, że widziałam post na facebook'u Steven'a, który informuje o tym, że w te wakacje odbędzie się "MEET UP 2014"!!!- szansa na spotkanie Steven'a i innych youtuberów!
- Nie wierzę! Chciałabym pojechać, ale moi rodzice na pewno się nie zgodzą. Powiedzą, że to głupie i bezsensowne. Nigdy nie spełnię mojego marzenia..
- Jodie, nie mów tak. Nie pamiętasz? "Marzenia się spełniają".- wielka znawczyni się znalazła.
- Może i tak, ale nie moje. Dzięki Kathrin, że mnie wspierasz.- było mi trochę smutno, ale nie mogę mieć przecież wszystkiego.
- Oj, nie ma za co. Jeszcze coś wykombinuję, zobaczysz!- ile ona ma pomysłów... Czasami zaczynam się jej bać...
- Nie sądzę.
- Hmm... Dobra, ubieraj się! Zabieram cię na zakupy.- nawet dobry plan, nie mam co robić, a spać już na pewno nie będę.
- Ok. Poczekaj chwileczkę.- nie wiedziałam od czego zacząć. Czy najpierw się ubrać, pościelić łóżko, a może umyć zęby?
Krzątałam się po pokoju. Wyciągnęłam z mojej szafy jakieś ubrania i zaczęłam wybierać. Założyłam coś takiego:
Uwielbiam kolor miętowy, dlatego wybrałam takie rzeczy. Upięłam szybko włosy w wysoki kucyk i byłam gotowa do wyjścia. 
- Mamo, wychodzę! Idę z Kathrin poszwędać się po mieście!- krzyknęłam do mamy żeby mnie usłyszała. Jak zawsze była zajęta sprzątaniem.
- Ok, skarbie! Na szafce w przedpokoju leży 50 zł, weź je sobie!- nie spodziewałam się tego.
- Dziękuję mamusiu, pa!
- Nie ma za co! Udanej zabawy!
Wyszłyśmy z Kathrin. Udałyśmy się do wielkiego centrum handlowego, które znajdowało się w samym środku miasta. Przejrzałyśmy sklepy takie jak: Bershka, New Yorker, H&M i Colosseum. Kupiłam sobie neonową bluzę z uszami. Ubóstwiam neony. 
Kathrin za to się obłowiła. Wracała z 5 torbami różnych rzeczy! Będzie miała się w co ubierać. Po zakupach udałyśmy się jeszcze coś przekąsić. Wstąpiłyśmy do Mc Donald'a. Zamówiłam sobie tylko frytki i małą colę, bo nie byłam zbytnio głodna, natomiast moja szalona przyjaciółka wzięła Big Mac'a. Czekałam chwilę aż ona zje, a po tym zaczęłyśmy wracać.
- Kurcze! Zapomniałam kluczy do domu! Mogę wpaść do ciebie, aż nie wróci moja mama lub tata?- co za pech.
- Pewnie. Moja mama na pewno się zgodzi.- całe szczęście, że Kathrin ma fajną mamę.
- Wielkie dzięki. Inaczej musiałabym czekać pod drzwiami na powrót rodziców.
Siedziałyśmy w jej pokoju. Jest śliczny. Ściany w jasnym odcieniu zielonego, duże łóżko i piękny żyrandol ze zwisającymi kryształkami. Plotkowałyśmy o wszystkim co się wydarzyło. Jej mama przyniosła nam malutkie kanapeczki i sok pomarańczowy. Tak się rozgadałyśmy, że zupełnie straciłam poczucie czasu.
- O nie! Jest już 19.00! Troszkę się chyba zasiedziałam. Rodzice już od dawna są w domu, pewnie się martwią.
- Lepiej już idź. Może jutro się spotkamy?- byłoby dobrze znów posiedzieć i pogadać.
- Z chęcią. Narka!- musiałam już uciekać.
Zabrałam moją torbę i wyszłam. To teraz biegiem do domu. Tam czekali już moi rodzice.
- Hej! Przepraszam, że mnie nie było tak długo, ale zapomniałam kluczy do domu no i troszkę za długo przesiedziałam u Kathrin.- było mi głupio.
- Spokojnie, nic się nie stało Jodie.
Weszłam do mojego pokoju i padłam na łóżko. Cały czas myślałam o Meet Up'ie, który za niedługo ma się odbyć. Przebrałam się do piżamy i weszłam na Facebooka. Pisałam sobie z Johny'm. To mój kolega, który ogarnia YouTube i cały sprzęt. On też już wiedział o tym spotkaniu z youtuberami. Próbowałam z niego wyciągnąć więcej informacji na ten temat. Nic ciekawego się nie dowiedziałam, ale to mi wystarczy. Pożegnałam Johny'ego i wyłączyłam laptop. Położyłam się spać, ale nie potrafiłam zasnąć. Chwilę patrzyłam w gwiazdy przez okno, ale w końcu usnęłam...

Rozdział 1

Dzień jak każdy inny. Poszłam do szkoły. Siedzę sama w ostatniej ławce, bo tam mogę porozmawiać z przyjaciółką i innymi osobami. Lekcje tutaj są na prawdę nudne. Nauczyciele potrafią powtarzać tą samą wiadomość nawet kilka razy! To dosyć denerwujące, ale lepsze niż pisanie wszystkiego w zeszycie czy robienie jakiś głupich zadań...
(DRRRRRYŃ!) 
Wreszcie dzwonek, już myślałam, że to się nigdy nie skończy.
- Najdłuższe 7 godzin mojego życia- powiedziałam do Kathrin, gdy szłyśmy korytarzem w stronę szatni.
- Zgadzam się z tobą Jodie. Przecież spóźnię się na imprezę!- a ta znowu swoje, nic tylko imprezy. w sumie też by mi się to przydało...
- Wolę oglądać YouTube. Rano widziałam, że Steven wrzucił nowy filmik- uwielbiam go oglądać, jego materiały są na prawdę świetne.
- No dobra. A już ci chciałam za proponować żebyś zabrała się ze mną. Trudno.- jakby nie mogła tego wcześniej powiedzieć, ehh...
- Chciałabym z tobą pójść, ale mama mi nie pozwoli, bo muszę się uczyć.- gdyby się dowiedziała, że idę na imprezę dostałabym szlaban. W końcu dla niej nauka jest najważniejsza.
- Na pewno nie da się niczego wymyślić? Może ja ją poproszę?
- Nie sądzę żeby to był dobry pomysł. Może w wakacje mi pozwoli. To już za niedługo.- miałam wielką nadzieję, że chociaż raz zjawię się na jakiejś imprezie.
- Wielka szkoda Jodie... Może innym razem.  A tak wogóle to muszę już lecieć, pa!
- Pa Kathrin!- no i zwiała. W sumie też już muszę wracać, bo mama będzie zła.
Szłam jakieś 5 minut. Weszłam do domu i nagle rozległ się donośny głos mamy:
- Witaj córciu! Już jesteś? I jak było w szkole?- znowu się zaczyna, cały czas pyta o to samo. Ciągle muszę się uczyć.
- Hej... W sumie to dobrze, bo dostałam 5 z niemieckiego.- w końcu jakaś dobra ocena z tego przedmiotu.
- Trzymaj tak dalej! Ale nie zapomnij się pouczyć. Jutro dam ci spokój, bo to w końcu sobota.
- Mhm. Dobrze mamusiu...- szczerze to już miałam tego dość. W kółko ta sama gadka.
Zrzuciłam z siebie plecak, rozebrałam się i weszłam do kuchni. Nałożyłam sobie obiadu na talerz i szybko zjadłam po czym pomknęłam do mojego pokoju. Włączyłam laptop i weszłam na YouTube aby zobaczyć kolejny odcinek mojego ulubieńca. Było to "Q&A". Ostatnio zadałam mu pytanie, może odpowie... Po chwili nie mogłam uwierzyć własnym oczom, moje pytanie pojawiło się na samym początku filmu! Skakałam z radości. Resztę dnia niestety spędziłam z nosem w książkach. Poszłam się tylko umyć i wskoczyłam do łóżka. Byłam zmęczona po całym dniu. Położyłam się i zasnęłam.