Cześć. Tak jak mówiłam, niestety (albo stety) nie będę prowadziła już tego bloga, ale w zamian pojawił się nowy: bemyhero-blog.blogspot.com . Jest już zwiastun, a prolog w trakcie przygotowań :*
Zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=m8TqyOe0Lws
Zapraszam was do czytania i KOMENTOWANIA, bo to bardzo mocno mnie motywuję i mam nadzieję, że przybędzie wiele nowych czytelników :)
Trzymajcie się, całuski! ^^
Make a wish...
Cześć! Jestem Natalia! Witam cię na moim blogu i zapraszam do czytania oraz komentowania!
środa, 8 kwietnia 2015
niedziela, 22 marca 2015
Informacja
Hej... Dawno nie wstawiałam żadnych postów. Zabrakło mi pomysłów na dalsze rozdziały... Chciałam was powiadomić, że niestety (albo stety) zamykam tego bloga.
Planuję od dłuższego czasu założyć nowego i pisać kolejne, lepsze opowiadanie. Tym razem będzie to Fanfiction o Jasiu (JDąbrowsky). Mam nadzieję, że będziecie czekać.
Ps. Prolog i blog w trakcie przygotowań <3
Planuję od dłuższego czasu założyć nowego i pisać kolejne, lepsze opowiadanie. Tym razem będzie to Fanfiction o Jasiu (JDąbrowsky). Mam nadzieję, że będziecie czekać.
Ps. Prolog i blog w trakcie przygotowań <3
wtorek, 10 marca 2015
Rozdział 18
Dochodziła 6.00, a ja kończyłam ostatni horror. Oczy już mi się zamykały. Spojrzałam w lustro i...... wyglądałam jak ZOMBIE! Przemyłam twarz zimną wodą. Wyłączyłam laptop i zrobiłam sobie drzemkę. O 11.00 obudziła mnie moja "kochana" Kathrin.
- Ty jeszcze śpisz?!
- Która godzina?!
- Już 11.00!
- No to sobie pospałam...
- Co ty robiłaś?
- Zrobiłam sobie w nocy maraton horrorowy i nie zmrużyłam oka...
- Huhu, no nieźle, ale dlaczego mnie nie zaprosiłaś?!
- Sorki, nie pomyślałam o tym. A poza tym było już późno i myślałam, że śpisz.
- No okej, ale następnym razem pamiętaj.
- Mhm. Poczekaj tylko się ubiorę.
Założyłam to:
_________________________________________________________________________________
Cześć! Oto kolejny rozdział dla moich miśków :*
Pod ostatnim były 3 komentarze. Może znowu tyle samo? :)
Przepraszam, że takie krótkie i pojawiają się rzadko, ale nie mam weny (znowu), a do tego wszystkiego szkoła i inne obowiązki :/
No cóż. Miłego dnia/wieczoru! <3
- Ty jeszcze śpisz?!
- Która godzina?!
- Już 11.00!
- No to sobie pospałam...
- Co ty robiłaś?
- Zrobiłam sobie w nocy maraton horrorowy i nie zmrużyłam oka...
- Huhu, no nieźle, ale dlaczego mnie nie zaprosiłaś?!
- Sorki, nie pomyślałam o tym. A poza tym było już późno i myślałam, że śpisz.
- No okej, ale następnym razem pamiętaj.
- Mhm. Poczekaj tylko się ubiorę.
Założyłam to:
Nie kombinowałam z ubiorem. To mi wystarczy.
- Z robić ci kawę? - poszłam w stronę kuchni pytając Kate
- Pewnie! Przecież wiesz, że mam manię na punkcie kawy, uwielbiam ją- całkiem tak samo jak moja mama- Co będziemy robić?
- Hmm... Może pojeździmy na rolkach?
- Dobry pomysł.
- To dopij kawę i biegnij do siebie.
- Oki.
Kathrin poszła po rolki, a ja wyjęłam swoje. Dawno ich nie używałam. Były całe ciemne od brudu. Wzięłam ścierkę, zamoczyłam ją w wodzie i przetarłam zakurzone rolki. Od razu nabrały blasku. Po chwili przyszła Kate i zaczęłyśmy jazdę. Pogoda nam sprzyjała. Jeździłyśmy w cichym i spokojnym miejscu. Zupełnie zapomniałam, że w pobliżu mieszka Michael. Zauważyłam go przy sklepie. Zagapiłam się i rozpędzona wjechałam i upadłam wprost na niego.
- Jejku! Ale ze mnie niezdara! Przepraszam cię najmocniej!
- Heh spokojnie, nic się nie stało. Miło cię znowu widzieć Jodie.- uśmiechnął się i podniósł mnie z trawy
- Ciebie również, chociaż szkoda, że w takiej sytuacji. A tak w ogóle to co tutaj robisz?
- Byłem w sklepie po mleko dla mamy, a ty?- bardzo poważne zadanie...
- Jak widać, jeżdżę na rolkach z Kate.
- No tak. Więc miłego dnia!
- Wzajemnie!
- Hej! Pozdrów ode mnie Kevin'a!- odezwała się Kathrin
- Dobra!
Odjechałyśmy, a ona cały czas się ze mnie chichrała. Chyba będzie miała na długo to w swojej pamięci. Muszę spróbować wybić jej to z głowy, bo ciągle będzie o tym przypominać... Pojechałyśmy na plac zabaw. Kręciłyśmy się na karuzeli. Znów poczułam się jak malutkie dziecko. Nadal jestem dzieckiem, ale wyrosłam już z niektórych rzeczy... Najchętniej cofnęłabym się w czasie. Niestety nie mogę, no ale cóż. Wstąpiłyśmy do sklepiku po lody, aby się troszkę ochłodzić. Wtedy pojechałyśmy na łąkę obok jeziorka. Na miejscu zdjęłyśmy rolki i chodziłyśmy boso po mięciutkiej trawie. Uwielbiam to uczucie... Czuję się wtedy tak lekko... Wyciągnęłam telefon i zaczęłam robić zdjęcia. Uwieczniłam tam piękne widoki, ale także siebie i Kate. Robimy to cały czas. Pod koniec każdego roku ja zawsze robię składankę. To wspaniała pamiątka. W pewnym momencie ktoś do mnie zadzwonił...
- Halo?
- Jodie? Hej! Tak się składa, że za jakieś 15 minut będę w Katowicach!
- Ooo hej! Na prawdę? To....- co ja mam powiedzieć?!- super!
- No, to do zobaczenia!
- Pa!- o nie....
- Kathrin! Muszę być za 10 minut w domu!
- Co się dzieje?
- Steven przyjeżdża!!!
- No to szybko!
Założyłyśmy rolki i jak najszybciej pomknęłyśmy do mnie. Pod domem spojrzałam na zegarek. Jeszcze 3 minuty! Wtargnęłam to domu i zaczęłam szukać w szafie jakiś fajnych ubrań. Znalazłam to:
A do tego te trampki:
Bez namysłu przebrałam się, spryskałam perfumami i spięłam włosy w dużego koka. Kathrin poszła do siebie. Usłyszałam auto podjeżdżające pod mój dom. To na pewno Steven. Przyjechał sam. No przecież ma już prawo jazdy. Pobiegłam otworzyć drzwi. Gdy wyszedł z samochodu, rzuciłam się w jego ramiona i mocno uścisnęłam.
- Witaj. Jak się jechało?
- Nie najgorzej. Na szczęście korków nie było.
- No to się cieszę. To bierz swoje rzeczy i zapraszam do środka!
- A może byś mi pomogła, co?
- Nieee, postoję haha- oparłam się o ścianę, założyłam rękę na rękę i zaczęłam się śmiać
- Dzięki, wieeesz...
- No dobra, nie będę aż taka chamska Stev.
Zanieśliśmy bagaże do środka i pokazałam jemu, "jego" pokój. Dałam mu chwilkę aby się rozpakował.
- Pewnie zgłodniałeś...
- No jasne! Jestem głodny jak wilk!- złapał się za brzuch
- Poczekaj, zrobię kanapki.
Przypiekłam tosty z serem i szynką w tosterze. Po chwili były już gotowe.
- Smacznego.....udław się!- uśmiechnęłam się i pokazałam mu język
- Ah, dziękuję!- on również pokazał mi język i zabrał się za jedzenie
Spojrzałam przez okno. Zaczęło się ściemniać, ale...... nie, dlatego że zbliża się wieczór, tylko........ to chmury deszczowe. Czuję, że będzie niezła burza. Poprosiłam Steven'a aby wjechał samochodem do garażu, w końcu stoi pusty. Gdy wrócił od razu się rozpadało. Z nieba leciały wielkie strugi deszczu. Było jeszcze coś... Błyskawice.... Są piękne.
Uwielbiam podziwiać je z okna. Zawsze robiłam to z dziadkiem, ale........niestety odszedł 2 lata temu.... Z mojego oka wypłynęła łza. Stev otarł ją swoją ręką, objął mnie i dał całusa w czoło. Nie mogę się teraz rozklejać, chociaż na prawdę mi go brakuje. Odeszliśmy od okna, a ja zaniosłam naczynia do kuchni. W pewnej sekundzie był mocny grzmot i........wywaliło nam korki.....ŚWIETNIE. Wszędzie ciemno. Wzięłam telefon, włączyłam w nim latarkę i zaczęłam szukać świec. Na szczęście wiedziałam gdzie trzyma je moja mama. W sumie, w moim pokoju też mam sporo. Poustawiałam je po wszystkich kątach i zapaliłam. Od razu jaśniej. Zrobiło się miło i.....romantycznie? Siedziałam ze Steven'em na kanapie i patrzeliśmy sobie prosto w oczy. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać...... Poczułam dotyk jego ust. Ten pocałunek był taki....delikatny. Bałam się, że zrobię coś źle, bo przecież nie umiem jeszcze tak dobrze się całować..... Robiłam to tylko jeden raz. Jednak wyszło bardzo dobrze. Siedzieliśmy wtuleni do siebie. Słuchaliśmy grzmotów, kropli deszczu i wiatru.... Gdy zrobiło się już późno postanowiliśmy iść spać. Przebrałam się do swojej piżamki. Wiedziałam, że dzisiaj sama nie zasnę...
- Stev.... Mam takie pytanie....
- Tak?
- Mógłbyś dzisiaj spać ze mną?
- No pewnie. Nie bój się Jo. (czyt. Dżo)
- Dziękuję...
Zasłoniłam żaluzję i ułożyłam się w łóżku. Obok mnie położył się Steven. Otulił mnie. Poczułam się bezpiecznie.
*Steven*
Wow. Fajnie, że leżę z Jodie...... Mam nadzieję, że już się nie boi. Muszę jej pokazać, że przy mnie jest bezpieczna, nic jej się nie stanie.....nie pozwolę. Nie potrafiłbym żyć ze świadomością, że ktoś coś zrobił mojej kochanej siostrzyczce........ Tak się zastanawiam czy....... ona jest dla mnie tylko siostrą? Najważniejsza na świecie osóbka...... Ona na pewno jest dla mnie kimś więcej....... Tylko kim?
_________________________________________________________________________________
Cześć! Oto kolejny rozdział dla moich miśków :*
Pod ostatnim były 3 komentarze. Może znowu tyle samo? :)
Przepraszam, że takie krótkie i pojawiają się rzadko, ale nie mam weny (znowu), a do tego wszystkiego szkoła i inne obowiązki :/
No cóż. Miłego dnia/wieczoru! <3
niedziela, 1 marca 2015
Rozdział 17
Nie raz już miałam taką sytuację. Poznałam kogoś, myślałam, że się zaprzyjaźnimy, a ta osoba miała mnie gdzieś. Straciłam nadzieję. Położyłam się spać. Rano, od razu gdy otworzyłam oczy spojrzałam na telefon. Dostałam SMS. Od kogo? Po odczytaniu wiedziałam, że to od Michael'a.
No to jestem umówiona. Wstałam z łóżka i ubrałam się w ten zestaw:
Zeszłam do kuchni i przygotowałam sobie śniadanie oraz kawę. Kanapki z pomidorem, pieprzem i solą. Usiadłam na kanapie w salonie, włączyłam telewizor i popijałam ciepły napój. Przełączałam z kanału na kanał, nie potrafiąc znaleźć nic ciekawego. Puściłam "Eska TV" i wzięłam laptopa. Włączyłam go i wystukałam w wyszukiwarce "Pinterest". To strona z różnymi zdjęciami. Podobna jest strona "LoveIt". Obie je lubię. W pewnym momencie wpadłam na wspaniały pomysł - założę aska o Steven'ie! Mam z nim kontakt, a wiele jego fanów dzięki mnie będzie mogło się czegoś o nim dowiedzieć, oczywiście poza "Q&A". Napisałam do Steven'a i go o tym poinformowałam. Spodobał mu się ten plan. Od razu zabrałam się do roboty. Gdy wszystko było już gotowe Steven udostępnił link do tego aska na swoim profilu na Facebooku. W krótkim czasie zdobyłam sporo pytań i czytelników. Wzięłam się za odpowiadanie. To nie było trudne. O niektóre rzeczy pytałam samego Youtubera. Tak się wkręciłam, że zapomniałam o świecie! Matko, która jest godzina?! Spojrzałam na zegarek, a tu już 13.10!!! Zabrałam torbę, wyłączyłam TV, laptopa i wyszłam z domu. Szybkim tempem szłam w stronę umówionego miejsca. Zauważyłam Michael'a.
- Cześć! Długo czekasz?
- Hej! Nie, niedawno przyszedłem. Ładnie wyglądasz Jodie.
- Ahh dziękuję!
- Przejdziemy się?
- Z chęcią.
Szliśmy wąską dróżką pośród drzew. Rozmawialiśmy i słuchaliśmy śpiewu ptaków oraz szumu drzew. Zatrzymaliśmy się na mostku i podziwialiśmy pływające kaczki w stawie. Była bardzo dobrze, jednak coś musiało to zepsuć...
- Jodie?! Już innego sobie znalazłaś?! Wiedziałem!- to znowu Johny... Czy ja na prawdę muszę mu się ze wszystkiego tłumaczyć?
- Ej, ej, spokojnie. Jestem tylko jej kolegą.- odezwał się Michael
- Kolegą tak?!
- Tak. Coś ci przeszkadza? Nie muszę ci już się z niczego tłumaczyć, więc się ode mnie odczep!- krzyknęłam do niego
Johny rzucił na nas złowrogim wzrokiem i odszedł.
- Przepraszam. Nie myślałam, że tutaj będzie,
- Ok. A jeśli mogę zapytać... kto to?
- Ehh, to mój były chłopak.
- Dobrze. Nie chcę go obrażać, ale ten typek jest jakiś dziwny.
- Taaa... Wszystko przez to, że z nim zerwałam. Coś mu uderzyło do głowy.
- Hah
Poszliśmy do Fast-Food'a na zapiekanki. Tak dawno ich nie jadłam... Podobno tutaj są najlepsze. Po 5 minutach były gotowe. Wow! Były na prawdę duuuże. Chyba jej całej nie zjem. Jest pyszna! Usiedliśmy na ławce i jedliśmy.
* * *
Zaczęło się ściemniać. Ten dzień minął strasznie szybko. Rozdzieliłam się z Michael'em. Wróciłam do domu, Postanowiłam nagrać kolejny cover. Tym razem był on do piosenki OneRepublic - Counting Stars. Uwielbiam ją! Ten zespół jest jednym z moich ulubionych. Po nagraniu szybciutko obrobiłam filmik i zaczęłam renderowanie. Nie trwało to długo. W tym czasie zdążyłam zgłodnieć. Postawiłam garnek z wodą i wrzuciłam makaron. Gdy był już ugotowany wylałam wodę, a makaron zmieszałam z białym serkiem i cukrem. Danie na szybko. Nałożyłam sobie trochę na talerz, a resztę przełożyłam do pojemnika i dałam do lodówki. Posiłek wzięłam ze sobą. Usiadłam przed laptopem i puściłam horror "Sierociniec". Bardzo go lubię. Wystraszyłam się kilka razy. Prawie wyrzuciłam talerz. Gdy film się skończył, weszłam na aska i jeszcze troszkę po odpowiadałam. Puściłam muzykę. Przez jakiś czas nazbierało się dosyć dużo naczyń. Postanowiłam je umyć. W tle leciały piosenki takie jak:
Sulin - Jedna minuta
Kushin - To koniec
B.R.O - Love
B.R.O - Róża
Lubię rap. Uspokaja mnie. Spojrzałam na zegarek. Była dopiero 22.00. Przygotowałam przybory i zaczęłam rysować, To także lubię robić. Są to amatorskie rysunki, ale się szkolę. Ćwiczę nowe wzory i próbuję coś skomponować. Gdy już mi się znudziło, posprzątałam, przebrałam się do piżamy i położyłam się spać. Ale... A co mi tam! Wzięłam laptopa do łóżka i puściłam kolejny horror. Tym razem to "Jezioro Sam". A potem jeszcze "Obecność" i "Annabell". Szczerze mówiąc był to maraton horrorowy. Oglądałam je aż do samego rana...
_________________________________________________________________________________
No hej hej! Oto 17 rozdział :) Komentujcie! :*
WOW! Nie spodziewałam się tego. Pod ostatnim rozdziałem były aż 4 komentarze! Mam nadzieję, że pod tym też się tyle znajdzie ;) Dziękuję wam! To dla mnie bardzo ważne! A teraz miłego wieczoru/dnia! <3
No to jestem umówiona. Wstałam z łóżka i ubrałam się w ten zestaw:
Zeszłam do kuchni i przygotowałam sobie śniadanie oraz kawę. Kanapki z pomidorem, pieprzem i solą. Usiadłam na kanapie w salonie, włączyłam telewizor i popijałam ciepły napój. Przełączałam z kanału na kanał, nie potrafiąc znaleźć nic ciekawego. Puściłam "Eska TV" i wzięłam laptopa. Włączyłam go i wystukałam w wyszukiwarce "Pinterest". To strona z różnymi zdjęciami. Podobna jest strona "LoveIt". Obie je lubię. W pewnym momencie wpadłam na wspaniały pomysł - założę aska o Steven'ie! Mam z nim kontakt, a wiele jego fanów dzięki mnie będzie mogło się czegoś o nim dowiedzieć, oczywiście poza "Q&A". Napisałam do Steven'a i go o tym poinformowałam. Spodobał mu się ten plan. Od razu zabrałam się do roboty. Gdy wszystko było już gotowe Steven udostępnił link do tego aska na swoim profilu na Facebooku. W krótkim czasie zdobyłam sporo pytań i czytelników. Wzięłam się za odpowiadanie. To nie było trudne. O niektóre rzeczy pytałam samego Youtubera. Tak się wkręciłam, że zapomniałam o świecie! Matko, która jest godzina?! Spojrzałam na zegarek, a tu już 13.10!!! Zabrałam torbę, wyłączyłam TV, laptopa i wyszłam z domu. Szybkim tempem szłam w stronę umówionego miejsca. Zauważyłam Michael'a.
- Cześć! Długo czekasz?
- Hej! Nie, niedawno przyszedłem. Ładnie wyglądasz Jodie.
- Ahh dziękuję!
- Przejdziemy się?
- Z chęcią.
Szliśmy wąską dróżką pośród drzew. Rozmawialiśmy i słuchaliśmy śpiewu ptaków oraz szumu drzew. Zatrzymaliśmy się na mostku i podziwialiśmy pływające kaczki w stawie. Była bardzo dobrze, jednak coś musiało to zepsuć...
- Jodie?! Już innego sobie znalazłaś?! Wiedziałem!- to znowu Johny... Czy ja na prawdę muszę mu się ze wszystkiego tłumaczyć?
- Ej, ej, spokojnie. Jestem tylko jej kolegą.- odezwał się Michael
- Kolegą tak?!
- Tak. Coś ci przeszkadza? Nie muszę ci już się z niczego tłumaczyć, więc się ode mnie odczep!- krzyknęłam do niego
Johny rzucił na nas złowrogim wzrokiem i odszedł.
- Przepraszam. Nie myślałam, że tutaj będzie,
- Ok. A jeśli mogę zapytać... kto to?
- Ehh, to mój były chłopak.
- Dobrze. Nie chcę go obrażać, ale ten typek jest jakiś dziwny.
- Taaa... Wszystko przez to, że z nim zerwałam. Coś mu uderzyło do głowy.
- Hah
Poszliśmy do Fast-Food'a na zapiekanki. Tak dawno ich nie jadłam... Podobno tutaj są najlepsze. Po 5 minutach były gotowe. Wow! Były na prawdę duuuże. Chyba jej całej nie zjem. Jest pyszna! Usiedliśmy na ławce i jedliśmy.
* * *
Zaczęło się ściemniać. Ten dzień minął strasznie szybko. Rozdzieliłam się z Michael'em. Wróciłam do domu, Postanowiłam nagrać kolejny cover. Tym razem był on do piosenki OneRepublic - Counting Stars. Uwielbiam ją! Ten zespół jest jednym z moich ulubionych. Po nagraniu szybciutko obrobiłam filmik i zaczęłam renderowanie. Nie trwało to długo. W tym czasie zdążyłam zgłodnieć. Postawiłam garnek z wodą i wrzuciłam makaron. Gdy był już ugotowany wylałam wodę, a makaron zmieszałam z białym serkiem i cukrem. Danie na szybko. Nałożyłam sobie trochę na talerz, a resztę przełożyłam do pojemnika i dałam do lodówki. Posiłek wzięłam ze sobą. Usiadłam przed laptopem i puściłam horror "Sierociniec". Bardzo go lubię. Wystraszyłam się kilka razy. Prawie wyrzuciłam talerz. Gdy film się skończył, weszłam na aska i jeszcze troszkę po odpowiadałam. Puściłam muzykę. Przez jakiś czas nazbierało się dosyć dużo naczyń. Postanowiłam je umyć. W tle leciały piosenki takie jak:
Sulin - Jedna minuta
Kushin - To koniec
B.R.O - Love
B.R.O - Róża
Lubię rap. Uspokaja mnie. Spojrzałam na zegarek. Była dopiero 22.00. Przygotowałam przybory i zaczęłam rysować, To także lubię robić. Są to amatorskie rysunki, ale się szkolę. Ćwiczę nowe wzory i próbuję coś skomponować. Gdy już mi się znudziło, posprzątałam, przebrałam się do piżamy i położyłam się spać. Ale... A co mi tam! Wzięłam laptopa do łóżka i puściłam kolejny horror. Tym razem to "Jezioro Sam". A potem jeszcze "Obecność" i "Annabell". Szczerze mówiąc był to maraton horrorowy. Oglądałam je aż do samego rana...
_________________________________________________________________________________
No hej hej! Oto 17 rozdział :) Komentujcie! :*
WOW! Nie spodziewałam się tego. Pod ostatnim rozdziałem były aż 4 komentarze! Mam nadzieję, że pod tym też się tyle znajdzie ;) Dziękuję wam! To dla mnie bardzo ważne! A teraz miłego wieczoru/dnia! <3
środa, 25 lutego 2015
Rozdział 16
Leżałam w łóżku i nie umiałam zasnąć... Dlaczego? Pod moim domem ktoś grał na gitarze i śpiewał. Nawet ładnie... Wyjrzałam przez okno. To był Johny. Czego on chce? Zarzuciłam na siebie sweterek i wyszłam na dwór.
- Co ty tu robisz o tej godzinie?!
- Jodie... Przepraszam.
- Ale za co? Przecież ty nic nie zrobiłeś. To ja z tobą zerwałam tylko, dlatego że było to zbyt szybko.
- Ale... Ja na prawdę cię kocham.
- Przykro mi, ale to jest za wcześnie.
- Znalazłaś sobie innego prawda? I wtedy nie jechałaś do cioci tylko do tego swojego kochasia?!
- Nie jechałam do cioci. Pojechałam do mojego ulubionego Youtubera, bo mnie do siebie zaprosił. Nie chciałam ci o tym mówić, bo byłbyś pewnie zazdrosny. I on nie ma nic do tego, że z tobą zerwałam, więc się od niego odczep, okej?
- No i co, że byłbym zazdrosny?! Przecież to normalne, że będę się bał o swoją dziewczynę... Wolałaś tylko dlatego ukryć prawdę?
- Tak. I co z tego?
- Nic... W sumie to i tak nie ważne.
- Tak więc dobranoc. I proszę cię, nie przychodź tu już więcej.
- Pa...
Poszedł do domu, a ja mogłam spokojnie zasnąć. Mam dość atrakcji. Wszystko dzieje się na raz. Kathrin wpada w złe towarzystwo, Johny jest na mnie zły, bo z nim zerwałam, rodzice nie wracają do końca wakacji i jeszcze do tego Meet Up i odwiedziny Steven'a. To za dużo. Prześpię się z tym, będzie mi lepiej. Rano obudził mnie dzwonek do drzwi... Kto to może być? Przeczesałam włosy palcami, założyłam szlafrok i poszłam otworzyć. Był to kurier z kolejną paczką dla mnie. Znowu od rodziców. Gdy ją otworzyłam nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To ubranie jest jak z mojego ulubionego filmu! Jejku, jak ja kocham moją mamę, bo zapewne ona mi to kupiła. Od razu postanowiłam to założyć.
- Co ty tu robisz o tej godzinie?!
- Jodie... Przepraszam.
- Ale za co? Przecież ty nic nie zrobiłeś. To ja z tobą zerwałam tylko, dlatego że było to zbyt szybko.
- Ale... Ja na prawdę cię kocham.
- Przykro mi, ale to jest za wcześnie.
- Znalazłaś sobie innego prawda? I wtedy nie jechałaś do cioci tylko do tego swojego kochasia?!
- Nie jechałam do cioci. Pojechałam do mojego ulubionego Youtubera, bo mnie do siebie zaprosił. Nie chciałam ci o tym mówić, bo byłbyś pewnie zazdrosny. I on nie ma nic do tego, że z tobą zerwałam, więc się od niego odczep, okej?
- No i co, że byłbym zazdrosny?! Przecież to normalne, że będę się bał o swoją dziewczynę... Wolałaś tylko dlatego ukryć prawdę?
- Tak. I co z tego?
- Nic... W sumie to i tak nie ważne.
- Tak więc dobranoc. I proszę cię, nie przychodź tu już więcej.
- Pa...
Poszedł do domu, a ja mogłam spokojnie zasnąć. Mam dość atrakcji. Wszystko dzieje się na raz. Kathrin wpada w złe towarzystwo, Johny jest na mnie zły, bo z nim zerwałam, rodzice nie wracają do końca wakacji i jeszcze do tego Meet Up i odwiedziny Steven'a. To za dużo. Prześpię się z tym, będzie mi lepiej. Rano obudził mnie dzwonek do drzwi... Kto to może być? Przeczesałam włosy palcami, założyłam szlafrok i poszłam otworzyć. Był to kurier z kolejną paczką dla mnie. Znowu od rodziców. Gdy ją otworzyłam nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To ubranie jest jak z mojego ulubionego filmu! Jejku, jak ja kocham moją mamę, bo zapewne ona mi to kupiła. Od razu postanowiłam to założyć.
Rozczesałam włosy i zrobiłam makijaż. Zjadłam sobie śniadanie czyli kanapki z nuttellą, które uwielbiam. Potem poszłam po Kathrin. Razem spacerowałyśmy po mieście.
- Może pójdziemy na basen? Wyrwiemy jakiś chłopaków!
- Na basen? Czemu nie. Hmm... Nie sądzę żebym się komuś spodobała...
- Jodie, ty chyba żartujesz! Pewnie, że się spodobasz! Spójrz jaka jesteś śliczna!
- Na prawdę tak myślisz? Dziękuję.
- A teraz laska idź do domu się spakować. Spotkamy się o 14.00 pod moim domem!
- Okej, do zobaczenia!
Szybko wróciłam i się spakowałam. Do torby wrzuciłam ręczniki, koc, rzeczy na zmianę, olejek do opalania i portfel. Na siebie założyłam taki strój:
Zabrałam jeszcze okulary przeciw-słoneczne, a włosy upięłam w kok żeby mi nie przeszkadzały podczas pływania. Ruszyłam w stronę domu Kate. Czekała już tam na mnie. Potem razem udałyśmy się na basen. Wstęp na cały dzień kosztuje 5 zł dlatego lubię tutaj przychodzić. Znalazłyśmy miejsce niedaleko basenu. Rozłożyłyśmy koc, zdjęłyśmy ubrania i poszłyśmy popływać. Woda była wspaniała. Przyjemne ochłodzenie w ten ciepły dzień. Po 15 minutach wróciłyśmy na koc, aby się ogrzać i poopalać. Gdy byłyśmy już suche poszłyśmy kupić sobie lody do sklepiku. Tam spotkałyśmy przystojnych chłopaków. Jeden to wysoki blondyn o błękitnych jak woda oczach, z pięknym uśmiechem i umięśnionym ciałem, a drugi to wysoki brunet o piwnych oczach, miał wyrzeźbioną klatę. Przywitali się z nami. Wyglądali na miłych.
- Cześć dziewczyny! Ja jestem Kevin, a to jest Michael.- powiedział brunet wskazując na swojego przyjaciela
- Hej! Ja jestem Kathrin, a to jest Jodie. Miło was poznać!
- Wzajemnie. Jak wam mija dzień?
- Nie jest źle. Jakoś tak nam się nudziło i wpadłyśmy na basen, a wam?
- Dobrze. Jesteśmy po zawodach z siatkówki i przyszliśmy się zrelaksować. Co twoja koleżanka taka cicha?- też grają w siatkówkę?!
- Jest nieśmiała. Przejdzie jej.- strzał w dziesiątkę...
- Okej. Idziecie popływać?- spojrzał na nas obydwie
- Ja z chęcią, a ty Jodie?- popatrzała w moją stronę
- Ja... W sumie, czemu nie.- tylko tyle zdołałam z siebie wykrztusić
- No to chodźmy!- krzyknął Kevin i ruszyliśmy w stronę basenu
Kathrin i Kevin odeszli trochę od nas, więc zostałam sama z Michael'em.
- Hej... Ty jesteś Jodie, tak?
- Cześć. Tak, a ty zapewne Michael?
- Zgadza się. Ładnie wyglądasz.
- Na prawdę? Dziękuję ci. Ty też.- uśmiechnęłam się
- Dziękuję! Jakoś nieśmiała jesteś. Nie masz się czego bać, nic ci nie zrobię- zaśmiał się
- Tak wiem... Taki już mój urok.
- Idziesz skoczyć z rampy?- jest 3 i 5, a ja nie skakałam jeszcze z ani jednej
- Boję się wysokości... Jeszcze nigdy nie skakałam.
- A jeśli skoczę z tobą?
- No ok.
Weszliśmy razem na 3. Stałam na krawędzi i patrzyłam w dół. Strasznie się bałam. Michael uśmiechnął się do mnie i złapał mnie w talii. Kazał mocno zatkać nos i nie panikować. Odliczyliśmy do 3 i... SKOK! Po chwili wylądowaliśmy w wodzie. Dopłynęłam do drabinki i wyszłam na zewnątrz.
- Podobało ci się?
- Tak. Dziękuję, że skoczyłeś ze mną.
- Nie ma za co- uśmiechnął się- gdzie masz koc?
- Chodź, zaprowadzę cię.
Poszliśmy na naszą miejscówkę. Okazało się, że chłopaki mają koce tuż obok. Michael przesunął swoje rzeczy bliżej moich. Ciekawiło mnie gdzie podziała się Kathrin i Kevin. Chcieliśmy ich poszukać. Znaleźliśmy ich w basenie, ale... oni się całowali! Może jednak nie będziemy im przeszkadzać. Udaliśmy się do kawiarenki. Wzięłam sobie kawę mrożoną z podwójnym mlekiem i lodami waniliowymi. Siedzieliśmy i gadaliśmy. Dowiedziałam się o nim wielu rzeczy.
- Słyszałam od twojego kolegi, że grasz w siatkówkę.
- Tak. Lubię ten sport dlatego go trenuję.
- Tak się składa, że ja też. To moja ulubiona dyscyplina.
- Serio? To świetnie!
- A jak wam poszło?
- Niestety zajęliśmy 2 miejsce i nie wygraliśmy finału.
- Szkoda... Ale 2 miejsce też nie jest złe! Liczy się dobra zabawa.- uśmiechnęłam się szczerze - I gratulacje.
- Racja. Dziękuję.
- Nie ma za co. Opowiesz coś jeszcze o sobie?
- Hmm... A co być chciała wiedzieć?
- Najlepiej wszystko haha!
- Od czego tu zacząć... Mam 19 lat, potrafię rozmawiać po angielsku, lubię grać w siatkówkę, chciałbym zostać nauczycielem wf-u, czasami serfuję, jeżdżę na deskorolce, chętnie podróżuję i kocham wieczorne spacery oraz zachody słońca.
- Wow, ciekawie.
- A może teraz ty opowiesz coś o sobie? Też chciałbym się czegoś o tobie dowiedzieć.
- Mam 17 lat, kocham grać w siatkówkę i śpiewać, chociaż nie potrafię śpiewać przed ludźmi, chciałabym zostać fotografem, uwielbiam jeździć na rowerze, podróżować i spacerować.
- Też fajnie. Mam pytanie.
- Tak?- ciekawe jakie...
- Podałabyś mi swój numer telefonu?
- Pewnie.
Napisałam mu na karteczce numer. Wypiłam kawę i wróciliśmy na koc. Kate i Kevina nadal nie było. Postanowiłam razem z Michael'em iść się przejść. Zabrałam rzeczy i wyszliśmy z basenu. Michael pokazał mi gdzie mieszka. Przyjazna dzielnica na końcu miasta. Tutaj jest spokojnie i cicho. Zgłodniałam trochę. Zaprosił mnie na pizzę we włoskiej restauracji. Pizza bardzo mi smakowała. Ubóstwiam włoską kuchnię! Zaczęło się ściemniać. Szłam chodnikiem w stronę mojego domu. Zadzwoniłam do Kathrin aby upewnić się czy nic jej nie jest. Na szczęście jest cała i zdrowa. Powiedziała mi, że jest w domu Kevin'a. Pewnie będzie tam nocować. Podłączyłam słuchawki do telefonu i puściłam muzykę. Droga minęła mi o wiele szybciej. Jak wróciłam wzięłam szybki prysznic i przebrałam się do piżamy. Przez cały czas myślałam o pięknym blondynie, którego dzisiaj poznałam... Mam słabość do blondynów. Przez cały wieczór czekałam na telefon lub SMS niebieskookiego przystojniaka. Niestety nie napisał ani nie zadzwonił. Na marne co chwilę sprawdzałam telefon. Czy jest jeszcze szansa żeby zadzwonił? Może byłam tylko jednorazową dziewczyną, z którą sobie pogadał i teraz będzie miał mnie gdzieś...
_________________________________________________________________________________
No to jest 16 rozdział :D KOMENTUJCIE MIŚKI! :*
Przepraszam, że tak cały czas wspominam o komentarzach, ale one na prawdę dają motywację do pisania :c Może dobijemy do 3? :) A teraz miłego wieczoru/dnia w zależności kiedy to przeczytacie. Paaa <3
sobota, 21 lutego 2015
Rozdział 15
Ale nudno... Zbliżał się wieczór. W myślach powtarzałam sobie "TERAZ ALBO NIGDY". Muszę zerwać z Johny'm i wytłumaczyć mu wszystko. Pewnie jeszcze nie wie, że wróciłam. No cóż... Poprosiłam go o spotkanie. Umówiliśmy się o godzinie 19.00 w parku. Wzięłam torbę, założyłam jeansową kurteczkę i wyszłam. Po 10 minutach doszłam na miejsce i usiadłam na ławce. Po chwili obok mnie usiadł Johny. Chciał mnie przytulić, ale.......ja nie potrafiłam.
- Co się dzieje skarbie?
- Johny... To nie ma sensu...
- Co nie ma sensu?! Jodie?!
- Nasz związek....ja...nie umiem już tak dłużej....przepraszam...
- Ale... Jak to?! Co takiego zrobiłem nie tak?!
- Nic...po prostu to za wcześnie.....- rozpłakałam się
- Wiedziałem.....
- Przepraszam.....- zapłakana pobiegłam w stronę domu
*Johny*
Rzuciła mnie... Ale.... DLACZEGO?! Przecież... Ja się tak starałem... Czy to może być prawda? Dlaczego ja tak wcześnie zareagowałem... Chyba jednak mogłem poczekać... To nie był odpowiedni moment... A może... Ona znalazła innego? Nie, nie, nie.... To się nie dzieje.... Jeśli jakiś inny chłopak teraz mi ją odbiera to chyba go zabiję...
*Jodie*
Wiedziałam, że będę płakać... Jestem strasznie wrażliwa. Niestety nie miałam innego wyjścia... To za wcześnie. I nie, Steven nie jest żadnym powodem, dla którego z nim zerwałam. Traktuję go jak brata i nic więcej.....CHYBA. To cały czas mnie nurtuje... Czy ja czuję do niego coś więcej? NIE MOŻLIWE! JODIE, PRZESTAŃ! Pamiętaj...NIE. Nie wolno ci, rozumiesz?! Nie teraz! Muszę się pozbierać i poukładać wszystko na swoje miejsce. Będzie trudno, ale z pomocą Kathrin na pewno dam radę...
Weszłam do domu i się trochę ogarnęłam. Próbowałam o tym zapomnieć. Zachowywałam się tak jak gdyby nigdy nic się nie stało. Jednak cały czas to uczucie wracało. Czułam się jak bym była temu wszystkiemu winna. Musiałam! Nie miałam teraz do tego głowy... Zjadłam sobie tylko jakąś szybką kolację i poszłam spać. Jutro pogadam z Kathrin, a teraz muszę się z tym wszystkim przespać.
Rano wstałam i ubrałam się w to:
- Co się dzieje skarbie?
- Johny... To nie ma sensu...
- Co nie ma sensu?! Jodie?!
- Nasz związek....ja...nie umiem już tak dłużej....przepraszam...
- Ale... Jak to?! Co takiego zrobiłem nie tak?!
- Nic...po prostu to za wcześnie.....- rozpłakałam się
- Wiedziałem.....
- Przepraszam.....- zapłakana pobiegłam w stronę domu
*Johny*
Rzuciła mnie... Ale.... DLACZEGO?! Przecież... Ja się tak starałem... Czy to może być prawda? Dlaczego ja tak wcześnie zareagowałem... Chyba jednak mogłem poczekać... To nie był odpowiedni moment... A może... Ona znalazła innego? Nie, nie, nie.... To się nie dzieje.... Jeśli jakiś inny chłopak teraz mi ją odbiera to chyba go zabiję...
*Jodie*
Wiedziałam, że będę płakać... Jestem strasznie wrażliwa. Niestety nie miałam innego wyjścia... To za wcześnie. I nie, Steven nie jest żadnym powodem, dla którego z nim zerwałam. Traktuję go jak brata i nic więcej.....CHYBA. To cały czas mnie nurtuje... Czy ja czuję do niego coś więcej? NIE MOŻLIWE! JODIE, PRZESTAŃ! Pamiętaj...NIE. Nie wolno ci, rozumiesz?! Nie teraz! Muszę się pozbierać i poukładać wszystko na swoje miejsce. Będzie trudno, ale z pomocą Kathrin na pewno dam radę...
Weszłam do domu i się trochę ogarnęłam. Próbowałam o tym zapomnieć. Zachowywałam się tak jak gdyby nigdy nic się nie stało. Jednak cały czas to uczucie wracało. Czułam się jak bym była temu wszystkiemu winna. Musiałam! Nie miałam teraz do tego głowy... Zjadłam sobie tylko jakąś szybką kolację i poszłam spać. Jutro pogadam z Kathrin, a teraz muszę się z tym wszystkim przespać.
Rano wstałam i ubrałam się w to:
Włosy rozczesałam i ułożyłam. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż i wyszłam do Kathrin. Musiałam z nią pogadać. Podeszłam pod jej dom. Zapukałam do drzwi i otworzyła mi jej mama.
- Dzień dobry Jodie! Co ty tu robisz?
- Dzień dobry! Jest może Kathrin?
- Słonko, Kate wyszła do ciebie.
- Do mnie? Jak to? Nie możliwe.
- Tak mi mówiła.
- Dobrze, dziękuję. Do widzenia i miłego dnia!
- Wzajemnie!
Gdzie ona mogła pójść? Przecież nie lubi kłamać, a tym bardziej swoich rodziców... Dlaczego to zrobiła? Zaczęłam do niej dzwonić, ale bez skutku. Za każdym razem odzywała się jej sekretarka. Ma wyłączony telefon, a to jest dziwne. Muszę jej poszukać. Po kilku godzinach szukana nadal jej nigdzie nie znalazłam, a byłam w miejscach takich jak jej ulubiona kafejka, w sklepach, na mieście. Gdzie ty się do cholery podziewasz mała?! Już wiem! Postanowiłam pojechać w miejsce, którego jeszcze nie sprawdzałam. Było to w najdalszym zakątku parku. Wiedziałyśmy o tym tylko ja i Kate. Tak, to ona! Ale zaraz, zaraz... Z kim ona tam jest i..... CO ONI ROBIĄ?!
- Kathrin? Co ty tu....
- Jodie? Jak ty mnie znalazłaś? To nie tak jak myślisz!
- Póki co to widzę, że dobrze się bawisz...
- Hej! Chcesz spróbować?- podbił do mnie jakiś chłopak w dredach z jointem w ręku
- Nie! Odejdź ode mnie!
- Dobra, dobra... Spokojnie laska...
- Jodie, pozwól mi to wytłumaczyć...- Kathrin podeszła w moją stronę
- No proszę bardzo, słucham co masz mi do powiedzenia.
- Ale to nie tutaj... Możemy pojechać do ciebie?
- Dobra...
Wsiadłyśmy do tramwaju i pojechałyśmy w okolice mojego domu. Weszłyśmy do mojego pokoju.
- No i co? Hmm?
- Mam problemy i.... musiałam się odstresować...
- Przez narkotyki, papierosy i alkohol?! Oszalałaś?!
- Ale....
- Kathrin! Czemu mi o tym nie powiedziałaś? Przecież wiesz, że ja ci pomogę. Ale błagam cię, nie rób tego co zaczęłaś.
- Nie wiedziałam jak... No dobra, skończę z tym, ale będziesz musiała mi w tym pomagać.
- No pewnie! A teraz ja muszę ci o czymś powiedzieć...
- Mów!
- No, bo... Zerwałam z Johny'm... Myślisz, że dobrze zrobiłam?
- Kurcze, Jodie... Chyba tak. Przecież nie czułaś nic do niego, a to nie miało sensu...
- No w sumie racja... A teraz będziesz musiała już wracać. Odprowadzę cię.
- Dobra.
Szłyśmy 20 minut. Gdy zapukałyśmy do drzwi, pierwszy raz widziałam mamę Kate taką zdenerwowaną...
- Gdzieś ty się podziewała młoda panno?!
- Mamo... Ja szłam do Jodie, ale...
- Ale...?!
- Na wystawie zauwarzyłam takie piękne buty i musiałam je przymierzyć, a potem jeszcze kilka fajnych ubrań!
- Hahaha z tobą są same problemy...
Wszystkie zaczęłyśmy się śmiać. Nie zamierzam mówić o tej całej sytuacji pani Hawkins, bo Kate miałaby "przerąbane"... W końcu to moja przyjaciółka. Z resztą, ja też mam kilka tajemnic, o których nie mają pojęcia moi rodzice. Czasami tak trzeba... Na szczęście Kathrin się upiekło. Ja wróciłam do swojego domu i wzięłam gorącą kąpiel z bąbelkami. Ooo tak... Tego mi było trzeba... W tym czasie oglądałam YouTube. Musiałam się zrelaksować. To było wspaniałe uczucie. Cała kąpiel trwała 1,5 godziny... To chyba mój rekord! Później położyłam się spać, ale nie umiałam zasnąć... Ciekawe dlaczego...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No hejka! Kolejny rozdział zawitał na moim blogu! Prosiłabym o to aby osoby czytające te rozdziały komentowały i były aktywne (co wam się podoba, a co nie) :*
Miśki, jesteście ciekawi dlaczego Jodie nie potrafi zasnąć? :3
czwartek, 19 lutego 2015
Rozdział 14
Nie chciałam wstawać. Leżałam ze świadomością, że dzisiaj wracam. Będę musiała pożegnać Steven'a i.......... nadchodzi dzień, w którym muszę wyznać Johny'emu, że nasz związek nie ma sensu... Znowu moje życie zaczyna się sypać. Trzeba je ułożyć na nowo... Wyszłam z łóżka i poszłam się przygotować. Założyłam to:
Zrobiłam lekki makijaż tak jak zawsze, a włosy upięłam w wysoki kucyk. Sprawdziłam jeszcze czy nie zapomniałam niczego spakować.
- Jak się czujesz?
- Dobrze. Szkoda, że już muszę wracać.
- Nie chcę żebyś wyjeżdżała.
- Ja też nie chcę Steven. Wpadniesz do mnie za niedługo?
- Chętnie. A...... będziemy gadali na skypie lub przez telefon, prawda?
- Jeśli chcesz...
- Ok. Cieszę się. Będę tęsknić Jodie- przytulił mnie bardzo mocno i dał całusa w czoło
- Ja też...
Steven odprowadził mnie pod hotel, w którym nocowała Kate i Eliza. Pomógł nam odnieść torby do auta. Niedługo później dziewczyny siedziały już w środku, a ja żegnałam się ze Steven'em. Chcę tu zostać, ale niestety nie mogę. Wsiadłam do samochodu i odjechałyśmy. Przez całą drogę myślałam o nim. Pisaliśmy ze sobą sms'y:
Po godzinie jazdy zatrzymałyśmy się w jakiejś restauracji, aby zjeść obiad. Zamówiłam sobie sałatkę. Była nawet dobra. Później znowu wsiadłyśmy do pojazdu i jechałyśmy dalej. Po kolejnych kilku godzinach dojechałyśmy pod mój dom. Tam czekał na mnie list od rodziców:
- Jak się czujesz?
- Dobrze. Szkoda, że już muszę wracać.
- Nie chcę żebyś wyjeżdżała.
- Ja też nie chcę Steven. Wpadniesz do mnie za niedługo?
- Chętnie. A...... będziemy gadali na skypie lub przez telefon, prawda?
- Jeśli chcesz...
- Ok. Cieszę się. Będę tęsknić Jodie- przytulił mnie bardzo mocno i dał całusa w czoło
- Ja też...
Steven odprowadził mnie pod hotel, w którym nocowała Kate i Eliza. Pomógł nam odnieść torby do auta. Niedługo później dziewczyny siedziały już w środku, a ja żegnałam się ze Steven'em. Chcę tu zostać, ale niestety nie mogę. Wsiadłam do samochodu i odjechałyśmy. Przez całą drogę myślałam o nim. Pisaliśmy ze sobą sms'y:
Po godzinie jazdy zatrzymałyśmy się w jakiejś restauracji, aby zjeść obiad. Zamówiłam sobie sałatkę. Była nawet dobra. Później znowu wsiadłyśmy do pojazdu i jechałyśmy dalej. Po kolejnych kilku godzinach dojechałyśmy pod mój dom. Tam czekał na mnie list od rodziców:
Droga Jodie, musimy zostać tutaj do końca wakcji.
Mamy nadzieję, że sobie poradzisz. Pieniądze na książki są
w kopercie pod komodą. Jeśli będziesz czegoś potrzebować
to pisz na moją komórkę. Kochamy cię!
~Mama
Czyli będę sama do końca wakacji? Hmm... Nawet fajnie. Czyli Steven może przyjechać! Muszę go o tym powiadomić. Pożegnałam dziewczyny i weszłam do domu. Brakowało mi go. Otworzyłam okna aby się wywietrzyło i puściłam muzykę. Leciały piosenki takie jak:
(1) , (2) , (3) , (4) , (5) . Rozpakowałam moje rzeczy. Gdy otwierałam ostatnią torbę, wypadła mała karteczka. Na niej napisane było:
Będziesz mieć wejściówkę Youtubera na MU!
Mam nadzieję, że się cieszysz ;)
~Steven
Wow! Jak się cieszę! Już nie mogę się doczekać tego Meet Up'a. To za niedługo. Może na ten czas zaproszę Steven'a do siebie? Będzie o wiele łatwiej. Zadzwonię do niego....
Odebrał od razu:
- Hej! Dojechałaś?
- Tak, tak Steven heh
- To dobrze.
- Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia...
- No to słucham.
- Co ty na to żebyś przyjechał do mnie na czas Meet Up'a? Będziesz miał bliżej i wogóle. A poza tym możemy znów spędzić ze sobą więcej czasu. I dziękuję za to, że załatwiłeś mi wejściówkę Youtubera! Normalnie cię kocham!- zaczełam się śmiać
- Pewnie, że się zgadzam! Nie ma za co. A co z twoimi rodzicami?
- Tak się składa, że wyjechali na wakacje służbowe i wracają dopiero pod koniec, więc nie ma problemu.
- Ooo to fajnie. Do zobaczenia wkrótce.
- Pa!
Rozłączył się. Byłam strasznie zadowolona i "podjarana". Nie chciało mi się nic robić, a na sen było za wcześnie, więc wzięłam mojego laptopa i zaczęłam oglądać Youtube. Miałam co oglądać...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Taki sobie króciutki ;) Komentujcie miśki! :*
Dłuższy pojawi się jutro lub w sobotę. Wreszcie rozdział kończy się nie na śnie, a na oglądaniu filmików. Wszystko przez moją przyjaciółkę, która zaczęła się bulwersować ;3 Masz Ruda i się ciesz ;) Papapa <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)





.png)





.png)