sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 15

Ale nudno... Zbliżał się wieczór. W myślach powtarzałam sobie "TERAZ ALBO NIGDY". Muszę zerwać z Johny'm i wytłumaczyć mu wszystko. Pewnie jeszcze nie wie, że wróciłam. No cóż... Poprosiłam go o spotkanie. Umówiliśmy się o godzinie 19.00 w parku. Wzięłam torbę, założyłam jeansową kurteczkę i wyszłam. Po 10 minutach doszłam na miejsce i usiadłam na ławce. Po chwili obok mnie usiadł Johny. Chciał mnie przytulić, ale.......ja nie potrafiłam.
- Co się dzieje skarbie?
- Johny... To nie ma sensu...
- Co nie ma sensu?! Jodie?!
- Nasz związek....ja...nie umiem już tak dłużej....przepraszam...
- Ale... Jak to?! Co takiego zrobiłem nie tak?!
- Nic...po prostu to za wcześnie.....- rozpłakałam się
- Wiedziałem.....
- Przepraszam.....- zapłakana pobiegłam w stronę domu

*Johny*
Rzuciła mnie... Ale.... DLACZEGO?! Przecież... Ja się tak starałem... Czy to może być prawda? Dlaczego ja tak wcześnie zareagowałem... Chyba jednak mogłem poczekać... To nie był odpowiedni moment... A może... Ona znalazła innego? Nie, nie, nie.... To się nie dzieje.... Jeśli jakiś inny chłopak teraz mi ją odbiera to chyba go zabiję...

*Jodie*
Wiedziałam, że będę płakać... Jestem strasznie wrażliwa. Niestety nie miałam innego wyjścia... To za wcześnie. I nie, Steven nie jest żadnym powodem, dla którego z nim zerwałam. Traktuję go jak brata i nic więcej.....CHYBA. To cały czas mnie nurtuje... Czy ja czuję do niego coś więcej? NIE MOŻLIWE! JODIE, PRZESTAŃ! Pamiętaj...NIE. Nie wolno ci, rozumiesz?! Nie teraz! Muszę się pozbierać i poukładać wszystko na swoje miejsce. Będzie trudno, ale z pomocą Kathrin na pewno dam radę...
Weszłam do domu i się trochę ogarnęłam. Próbowałam o tym zapomnieć. Zachowywałam się tak jak gdyby nigdy nic się nie stało. Jednak cały czas to uczucie wracało. Czułam się jak bym była temu wszystkiemu winna. Musiałam! Nie miałam teraz do tego głowy... Zjadłam sobie tylko jakąś szybką kolację i poszłam spać. Jutro pogadam z Kathrin, a teraz muszę się z tym wszystkim przespać.
Rano wstałam i ubrałam się w to:
Włosy rozczesałam i ułożyłam. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż i wyszłam do Kathrin. Musiałam z nią pogadać. Podeszłam pod jej dom. Zapukałam do drzwi i otworzyła mi jej mama.
- Dzień dobry Jodie! Co ty tu robisz?
- Dzień dobry! Jest może Kathrin?
- Słonko, Kate wyszła do ciebie. 
- Do mnie? Jak to? Nie możliwe.
- Tak mi mówiła. 
- Dobrze, dziękuję. Do widzenia i miłego dnia!
- Wzajemnie!
Gdzie ona mogła pójść? Przecież nie lubi kłamać, a tym bardziej swoich rodziców... Dlaczego to zrobiła? Zaczęłam do niej dzwonić, ale bez skutku. Za każdym razem odzywała się jej sekretarka. Ma wyłączony telefon, a to jest dziwne. Muszę jej poszukać. Po kilku godzinach szukana nadal jej nigdzie nie znalazłam, a byłam w miejscach takich jak jej ulubiona kafejka, w sklepach, na mieście. Gdzie ty się do cholery podziewasz mała?! Już wiem! Postanowiłam pojechać w miejsce, którego jeszcze nie sprawdzałam. Było to w najdalszym zakątku parku. Wiedziałyśmy o tym tylko ja i Kate. Tak, to ona! Ale zaraz, zaraz... Z kim ona tam jest i..... CO ONI ROBIĄ?! 
- Kathrin? Co ty tu....
- Jodie? Jak ty mnie znalazłaś? To nie tak jak myślisz!
- Póki co to widzę, że dobrze się bawisz...
- Hej! Chcesz spróbować?- podbił do mnie jakiś chłopak w dredach z jointem w ręku
- Nie! Odejdź ode mnie!
- Dobra, dobra... Spokojnie laska...
- Jodie, pozwól mi to wytłumaczyć...- Kathrin podeszła w moją stronę
- No proszę bardzo, słucham co masz mi do powiedzenia.
- Ale to nie tutaj... Możemy pojechać do ciebie?
- Dobra...
Wsiadłyśmy do tramwaju i pojechałyśmy w okolice mojego domu. Weszłyśmy do mojego pokoju.
- No i co? Hmm?
- Mam problemy i.... musiałam się odstresować...
- Przez narkotyki, papierosy i alkohol?! Oszalałaś?!
- Ale.... 
- Kathrin! Czemu mi o tym nie powiedziałaś? Przecież wiesz, że ja ci pomogę. Ale błagam cię, nie rób tego co zaczęłaś.
- Nie wiedziałam jak... No dobra, skończę z tym, ale będziesz musiała mi w tym pomagać.
- No pewnie! A teraz ja muszę ci o czymś powiedzieć...
- Mów!
- No, bo... Zerwałam z Johny'm... Myślisz, że dobrze zrobiłam?
- Kurcze, Jodie... Chyba tak. Przecież nie czułaś nic do niego, a to nie miało sensu...
- No w sumie racja... A teraz będziesz musiała już wracać. Odprowadzę cię.
- Dobra.
Szłyśmy 20 minut. Gdy zapukałyśmy do drzwi, pierwszy raz widziałam mamę Kate taką zdenerwowaną...
- Gdzieś ty się podziewała młoda panno?!
- Mamo... Ja szłam do Jodie, ale...
- Ale...?!
- Na wystawie zauwarzyłam takie piękne buty i musiałam je przymierzyć, a potem jeszcze kilka fajnych ubrań!
- Hahaha z tobą są same problemy...
Wszystkie zaczęłyśmy się śmiać. Nie zamierzam mówić o tej całej sytuacji pani Hawkins, bo Kate miałaby "przerąbane"... W końcu to moja przyjaciółka. Z resztą, ja też mam kilka tajemnic, o których nie mają pojęcia moi rodzice. Czasami tak trzeba... Na szczęście Kathrin się upiekło. Ja wróciłam do swojego domu i wzięłam gorącą kąpiel z bąbelkami. Ooo tak... Tego mi było trzeba... W tym czasie oglądałam YouTube. Musiałam się zrelaksować. To było wspaniałe uczucie. Cała kąpiel trwała 1,5 godziny... To chyba mój rekord! Później położyłam się spać, ale nie umiałam zasnąć... Ciekawe dlaczego...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No hejka! Kolejny rozdział zawitał na moim blogu! Prosiłabym o to aby osoby czytające te rozdziały komentowały i były aktywne (co wam się podoba, a co nie) :* 
Miśki, jesteście ciekawi dlaczego Jodie nie potrafi zasnąć? :3

3 komentarze:

  1. Jestem bardzo ciekawa co się wydarzy w kolejnym rozdziale ;) a te rozdział jest super ♥♡♥♡♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham, uwielbiam, ubóstwiam :3 ! <3

    OdpowiedzUsuń