niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 6

Obudziłam się rano i zupełnie nie wiedziałam, która godzina. Tak dobrze leżało się w jego objęciach, że nie chciałam wstawać. W końcu ostrożnie wyszłam z łóżka i dałam mu całusa w policzek. Ubrałam się w taki strój:
Zabrałam kule i próbowałam zejść po schodach do kuchni aby przygotować śniadanie, ale bez skutku. Pośliznęłam się i wylądowałam na podłodze budząc przy tym Johny'ego. Szybko wyskoczył z łóżka i pomógł mi się pozbierać. Usiadłam na krześle czekając aż sie ubierze. Wolałam już się nie ruszać z miejsca żeby ta akcja się nie powtórzyła. Sprawiłam teraz wszystkim dużo kłopotów. Muszą się mną zajmować, bo kompletnie nie ogarniam jak chodzić o kulach. Co chwilę się wywracam itd... Całe szczęście, że mam jego. W tej chwili przyszedł. Kazałam mu iść do domu, bo pewnie rodzice się martwią i na niego czekają, ale nie chciał mnie słuchać. Podszedł i mnie przytulił. Czułam się tak dobrze...
- Jodie, jesteś dla mnie najważniejsza- wtulona w niego nie potrafiłam wydusić żadnego słowa
- Ojej, Johny... Ja... Nie wiem co powiedzieć. To było strasznie słodkie. Ty też jesteś dla mnie bardzo ważny.
Spojrzałam w jego oczy. Zaczął się do mnie coraz bardziej zbliżać, gdy....... Kathrin weszła do mojego domu. 
- Ooo... To może ja wam nie będę przeszkadzać...- zaśmiała się i chciała wychodzić
- Nie, nie przeszkadzasz.- Johny powiedziałby jednak coś innego
- Ok. I jak twoja noga?
- Myślę, że dobrze, ale nadal cholernie boli.
- Przyniosłam ci maść na tę kostkę.
- Dziękuję. Z pewnością się przyda, a teraz siadaj. Ja zrobię kawę.
- Może ja zrobię Jodie? Nie chcę żebyś się znowu wywróciła- wtrącił się Johny
- Nieee, poradzę sobie.
Przeskoczyłam na jednej nodze z salonu do kuchni i nalałam wody do czajnika. Przygotowałam 3 kubki, nasypałam kawy i zalałam wrzącą wodą. Poprosiłam Johny'ego, aby pomógł mi zanieść kawę do salonu. Wyciągnęłam jeszcze z szafki ciasteczka i postawiłam na stole obok kubków z kawą. Kiedy już wypiliśmy napój i zjedliśmy ciasteczka Johny postanowił wrócić do domu. Kathrin posiedziała jeszcze chwilkę i też wyszłą. Odniosłam naczynia do kuchni i położyłam się na sofie. Nie chciałam tak leżeć bezczynnie i się nudzić więc wzięłam laptop i oglądałam youtube. Usłyszałam dzwonek do drzwi. To był kurier. Przywiózł paczkę....DLA MNIE?! 
- Panna Jodie Clayton?
- Tak.
- Paczka dla pani. Proszę tu podpisać.- podpisałam i oddałam długopis- Dziękuję bardzo, miłego dnia!
Ciekawiło mnie co było w środku. Na pudełku był przyklejony liścik:

Kochana Jodie. Wiemy, że lubisz śpiewać, dlatego postanowiliśmy coś ci kupić.
Mamy nadzieję, że ci się spodoba. Całuski!
          
                                             ~ Mama

Czyli to prezent od rodziców. Wyciągnęłam nóż z szafki i zaczęłam otwierać pakunek. Gdy już się dostałam do środka widziałam nowy mikrofon. Od razu chciałam go wypróbować. Dawno już chciałam nagrywać covery na youtube tak więc na szybko zaśpiewałam coś amatorskiego i wrzuciłam. Strasznie szybko zaczęły pojawiać się kolejne wyświetlenia. Był już późny wieczór. Wyłączyłam laptopa i niezgrabnie wczołgałam się po schodach do mojego pokoju. Nalałam sobie wody do wanny i wzięłam gorącą kąpiel. Potem przebrałam się do piżamy, wysuszyłam włosy i położyłam się spać. Ciekawe co będzie jutro...

1 komentarz: