wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 3

Cały niedzielny dzień się uczyłam, to był istny koszmar. W poniedziałek rano obudził mnie telefon Kathrin. Przypominała, że to ostatni tydzień szkoły, i że w piątek jest bal. Odłożyłam telefon i zaczęłam się przygotowywać do wyjścia. Włożyłam na siebie zwyczajny, szkolny strój:
Włosy upięłam w kok, umyłam zęby, pomalowałam rzęsy, zabrałam picie i drugie śniadanie no i wyszłam z domu. Po drodze słuchałam mojej ulubionej piosenki: ZHU - Faded. Przed szkołą czekała już na mnie Kathrin i........Johny?
- Hej. Johny? Co ty tu robisz?- byłam troszkę zdziwiona.
- No siemka. A jakoś tak postanowiłem na ciebie poczekać. Czy byłaby możliwość abyśmy po szkole spotkali się w tym samym miejscu? Muszę z tobą pogadać.- hmm.. Ciekawe o czym chce ze mną rozmawiać.
- Pewnie. To jak, wchodzimy do szkoły?- zaśmiałam się i wskazałam palcem na drzwi wejściowe.
Wszyscy razem pomknęliśmy w tamtą stronę. Musieliśmy się rozdzielić. Ja poszłam razem z Kathrin pod salę języka polskiego, a Johny pod informatyczną. Poczekałyśmy chwilę i zadzwonił dzwonek. Usiadłam razem z Kathrin w ławce. Na szczęście siedzimy w ostatnim rzędzie. Pani sprawdzała obecność. Po tym jak na każdej lekcji zaczęła wybierać osobę do pytania. 
- Błagam, tylko nie ja.- złożyłam ręce i cały czas to mamrotałam pod nosem.
- No to dzisiaj może przyjdzie.... Panna Jodie Clayton, zapraszam.- tylko nie to!
- No i świetnie...
Zabrałam zeszyt i ruszyłam w stronę biurka gdzie siedziała nauczycielka.
- Jodie, powiedz mi z czego składa się starożytny teatr i opisz co to jest.- to jest dosyć łatwe, na pewno sobie z tym poradzę
- Hmm.. Skene to garderoba dla aktorów, Proskenion to podwyższenie przed Skene, na którym występowali aktorzy, Orchestra to okrągły plac, na którym występował chór i Widownia to miejsca dla osób, które oglądały przedstawienia.
- Bardzo dobrze. Wytłumacz co to jest "Porównanie Homeryckie".- o kurcze. To będzie ciężkie.
- Yyy... No... Porównanie Homeryckie to...
- Wiesz?
- Tak, tak. Chwileczkę. Już wiem! To rozbudowane porównanie, w którym jeden z elementów szczegółowo opisuje dany obraz czyli działania ludzi, które porównuje się z zachowaniem zwierząt, przyrody.- udało mi się!
- Brawo panno Clayton. Otrzymuje pani 5. Możesz usiąść.- no nieźle, mama będzie dumna.
Usiadłam spowrotem do ławki. Cieszyłam się z tego, bo już w środę wystawiają oceny. Mam nadzieję, że dostanę świadectwo z paskiem. Rodzice się wreszcie ode mnie odczepią.
(DRRRRRRRYŃ!)
- Wreszcieeee...- zaczęłam się pakować.
- No to teraz historia. Jesteś przygotowana?- muszę być przygotowana
- Mhm. Jak zawsze zresztą.- żadna nowość.
Doszłyśmy już pod salę historyczną. Postanowiłyśmy sobie razem pospacerować po szkolnym korytarzu. Myślałam, że dzisiaj nic mnie nie będzie wkurzać, ale najwidoczniej się myliłam. 
- No witaj bejbe. Bolało jak spadłaś z nieba?- to Peter. Szkolny "podrywacz". Od samego początku mnie denerwuje...
- Oszczędź sobie Peter.- odpowiedziałam obojętnie na jego zaczepki
- Takiej lasce nie odpuszczę.- miałam ochotę mu przywalić w tę jego przemądrzałą buźkę.
- Jeszcze jedno słowo i będziesz chodził po szkole z podbitym okiem.
- No dobra, dobra. Nie bij.- dał mi spokój.
Wróciłam z Kathrin pod klasę, nie chciałam patrzeć na Peter'a. Reszta lekcji minęła dosyć szybko. Tak jak się umawiałam z Johny'm stałam po lekcjach w tym samym miejscu i na niego czekałam. 
- O cześć!- to on.
- No hej. O czym chciałeś ze mną pogadać?- byłam bardzo ciekawa o co chodzi
- Może się przejdziemy?- widziałam, że się trochę denerwuje
- Chętnie. A teraz mów.
- No, bo... Kurcze Jodie, w piątek jest bal no i chciałem się zapytać czy....poszłabyś na niego ze mną?
- Oh, Johny.- nie wiedziałam co powiedzieć.
- Jak nie chcesz to nie musisz...- odwrócił głowę i odpowiedział smutno patrząc w ziemię.
- Nie! Wręcz przeciwnie. Z przyjemnością wybiorę się tam z tobą.- uśmiechnęłam się i popatrzałam w jego oczy.
- Na prawdę? To świetnie! Dzięki.- na jego twarzy także pojawił się uśmiech, ale za to jaki piękny... zaraz, zaraz, muszę się opanować!
- Nie ma za co. W sumie to już muszę lecieć. Może popiszemy na facebook'u?- zapytałam uprzejmie
- Z tobą zawsze.- zaśmiał się, a ja czułam jak czerwienią mi się rumieńce na policzkach.
- Miło. To pa.- uśmiechnęłam się i pomachałam ręką.
Już miałam iść w moją stronę kiedy on...
- Czekaj!- przybiegł i mnie przytulił-Do zobaczenia jutro!
Przez całą drogę myślałam o tym co się wydarzyło. Johny był moim kolegą, może teraz stanie się nawet moim przyjacielem...kto wie. Wróciłam do domu. Mama znowu słysząc, że wracam pytała o oceny itd.. Pochwaliłam się zdobytą 5 i poszłam do pokoju aby zostawić plecak i zeszłam spowrotem na obiad. Dzisiaj była zapiekanka. Po obiedzie mój tatuś pozmywał naczynia, a ja udałam się do pokoju w celu włączenia laptopa i sprawdzenia facebook'a. Johny był dostępny tak więc do niego napisałam. Gadaliśmy ze sobą do późna w nocy aż w końcu ja zasnęłam. Obudziłam się jakoś tak około godziny 02.34. Wyłączyłam laptop i poszłam spać dalej z nadzieją, że przyśni mi się ON. 

2 komentarze: