I co mam zrobić? Kogo wybrać? Czy to na prawdę musi być takie trudne? Johny... Hmm... Nie wiem czy dobrze zrobiłam, dając mu szansę... To zbyt szybko się stało. Był moim kolegą, z którym nie miałam najlepszych kontaktów, a tu nagle się pojawił i namieszał mi w głowie. Przecież ja nic o nim nie wiem! Wiem, że go zranię, ale męczy mnie już ten związek. Jak na razie jest za wcześnie aby myśleć o miłości. Muszę mu to powiedzieć, ale... nie dam rady. To go zaboli, a ja chcę tylko żeby był szczęśliwy. Zrobię to...
Moje przemyślenia przerwał Steven.
- Jodie? Dlaczego nie śpisz?
- Nie potrafię zasnąć i myślę nad swoim życiem.
- Mogę jakoś pomóc?- zrobił minę jakby niewiadomo co się stało
- Nie...Chyba nie...
- Nie chcę żebyś była smutna. Na twojej twarzy ma być tylko uśmiech, rozumiesz?
- Rozumiem, ale...
- Żadnych "ale" Jodie- przerwał mi w połowie zdania- zrobię wszystko żebyś była szczęśliwa.
- Dziękuję...braciszku- uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego
- Nie ma za co...siostrzyczko.
Przytuliłam się do niego i momentalnie łzy wypłynęły mi z oczu. Uspokoiłam się i oboje razem zasnęliśmy.
* * *
Nad ranem obudził mnie lekarz. Przyszedł na kontrolę. Powiedział, że jak skończy się ta ostatnia kroplówka to będę mogła wrócić do domu. WRESZCIE! Nie lubię szpitali. Strasznie dziwnie się tam czuję. Doszła godzina 10.00, a ja mogłam wyjść. Cieszyłam się, bo musiałam się wykąpać i zmienić ubrania. Zabrałam rzeczy i wyszłam razem ze Stevenem. Gdy byliśmy na miejscu ja wzięłam szybki prysznic i założyłam to:
Podeszłam pod hotel aby odwiedzić Kathrin. Tym razem recepcjonistka mnie wpuściła. Zapukałam, a gdy Kate (tak na nią czasami mówię) mi otworzyła ja od razu weszłam do środka i usiadłam na łóżko. Musiałam z nią pogadać.
- Kathrin, muszę ci o czymś powiedzieć. Podjęłam decyzję i...
- No i?!
- Jak na razie kończę z Johny'm... Jest jeszcze za wcześnie, nie potrafię tak dłużej.
- Jodie... Od początku nie byłam za tym związkiem. Powinnaś wiedzieć, że na tej imprezie z okazji zakończenia roku Johny przyszedł do mnie i pytał czy jesteś wolna. Byłam taka trochę pijana i powiedziałam coś w stylu "Bierz się za nią" no i tak wyszło, że do ciebie zaczął zarywać...
- Nie mogłaś mi tego wcześniej powiedzieć? Nie chciałam być w kolejnym związku. Byłam załamana po poprzednim i ty dobrze o tym wiedziałaś...
- To dlaczego się zgodziłaś?!
- Działałam pod wpływem presji! Nie chciałam go zranić, ok?!
- No dobra, ale nie krzyczmy na siebie...
- Ok, przepraszam cię, nie chciałam.
- Ja też przepraszam.
Przytuliłyśmy się. To moja najlepsza przyjaciółka, której nie chcę stracić. Postanowiłam wrócić do Steven'a. Gdy weszłam do środka, przeżyłam szok. Zauwarzyłam Steven'a leżącego nieruchomo na podłodze. Upadłam na kolana, wołałam go. Objęłam dłońmi jego twarz i zaczęłam płakać. Moje łzy kapały na jego białą bluzkę. Nie wiedziałam co robić, straciłam głowę. Gdy już byłam doszczętnie załamana widziałam jak Steven się uśmiecha.
- Co ci się stało młoda? Haha.
- Steven? Steven! Ty debilu! Chciałeś żebym tu na zawał umarła?! Nie rób mi tak nigdy więcej!
- No dobrze... Chciałem sprawdzić czy...coś dla ciebie znaczę.
- Nie mogłeś zapytać? Oczywiście, że znaczysz. Jesteś jak mój brat, którego nigdy nie miałam. Nie pogodziłabym się ze stratą.
- Jodie... No ty też jesteś dla mnie jak siostra. Najchętniej to bym cię tutaj u siebie zatrzymał.
- Chciałabym zostać, ale nie mogę. Może to ty przyjedziesz następnym razem do mnie?
- Czy ty mnie zapraszasz?- spojrzał na mnie podejrzanym wzrokiem
- Można tak powiedzieć haha
- No to skorzystam haha
Rzuciłam się w jego ramiona. W końcu zaproponował abyśmy nagrali ten cover. Było przy tym dużo roboty. Po przesłuchaniu uznaliśmy, że wyszło świetnie. Pomogłam mu wszystko zmontować. Gdy już wszystko było gotowe Steven dodał na swoim facebook'u post, w którym ogłosił, że renderuje się nowy filmik. Nigdy nie widziałam tylu powiadomień w tak krótkim czasie!
- Dobrze się bawiłem, a ty?
- Ależ oczywiście. Widzisz... Pierwszy raz odważyłam się przed kimś zaśpiewać, nie licząc filmiku na YouTube.
- Cieszę się i... dziwię się dlaczego się bałaś. Przecież masz śliczny głos. Taki ciepły, miły, delikatny...
- Dziękuję. Po prostu mam niemiłe wspomnienia z dzieciństwa, którymi wolałabym się nie dzielić...
- Nie pytam. Zrobić ci kawę? Może upiekę do niej ciasto?
- Z chęcią się napiję. A co do ciasta to mogę ci pomóc.
- No to chodź tu i się nie obijaj!
- Hah dobrze, już biegnę!
Narobiliśmy dużo bałaganu, bo zaczęliśmy się rzucać mąką. Byłam cała biała, zresztą tak samo jak on i wszystko dookoła. Bynajmniej się pośmialiśmy. Włożyliśmy ciasto do piekarnika, a ja w tym czasie odkurzałam kuchnię.
- Jeszcze tutaj! I tu! Tu też pominęłaś!
- A może byś się też wziął do roboty? Leniuchu ty.- puściłam mu całuska
- Wolę popatrzeć jak ty to robisz. To tak słodko wygląda...
- Tak, tak. Postaw wodę na kawę.
- Dobrze szefowo.
Minęło jakieś 30 minut i ciasto było gotowe. Wyjęłam je i, jako że jestem niezdarą musiałam się poparzyć. Steven kazał trzymać mi rękę pod strumieniem zimnej wody. Po chwili przestało już tak bardzo boleć. Gdy ciasto ostygło pokroiłam je na kawałki i nałożyłam jeden sobie, a drugi Steven'owi. Zjedliśmy i usiedliśmy w salonie. Steven zapalił wszystkie świece, które miał. Panowała bardzo ciepła i przyjemna atmosfera. Przez chwilę milczeliśmy, bo żaden z nas nie wiedział co powiedzieć. Poczułam dotyk jego dłoni.
To było takie cudowne. Byłam strasznie zmęczona, więc przebrałam się do mojej piżamy, umyłam zęby i położyłam się spać. Tym razem zasnęłam bardzo szybko.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
No to jest 12 ;) Spróbuję nadrobić zaległości z moim opowiadaniem. Mam nadzieję, że ten rozdział się spodobał ;p Komentujcie! :*


No no no..... chyba najlepszy rozdział do tej pory :ooo
OdpowiedzUsuńKocham cię ! <333
Hah dziękuję :) Od początku chyba byłaś za Steven'em, ale jeszcze nie znałaś moich zamiarów ^^ :*
OdpowiedzUsuńSuper :) bardzo mi się spodobało twoje opowiadanie i czekam na następny rozdział :* ♥
OdpowiedzUsuń