wtorek, 10 marca 2015

Rozdział 18

Dochodziła 6.00, a ja kończyłam ostatni horror. Oczy już mi się zamykały. Spojrzałam w lustro i...... wyglądałam jak ZOMBIE! Przemyłam twarz zimną wodą. Wyłączyłam laptop i zrobiłam sobie drzemkę. O 11.00 obudziła mnie moja "kochana" Kathrin.
- Ty jeszcze śpisz?!
- Która godzina?!
- Już 11.00!
- No to sobie pospałam...
- Co ty robiłaś?
- Zrobiłam sobie w nocy maraton horrorowy i nie zmrużyłam oka...
- Huhu, no nieźle, ale dlaczego mnie nie zaprosiłaś?!
- Sorki, nie pomyślałam o tym. A poza tym było już późno i myślałam, że śpisz.
- No okej, ale następnym razem pamiętaj.
- Mhm. Poczekaj tylko się ubiorę.
Założyłam to:
Nie kombinowałam z ubiorem. To mi wystarczy.
- Z robić ci kawę? - poszłam w stronę kuchni pytając Kate
- Pewnie! Przecież wiesz, że mam manię na punkcie kawy, uwielbiam ją- całkiem tak samo jak moja mama- Co będziemy robić?
- Hmm... Może pojeździmy na rolkach?
- Dobry pomysł.
- To dopij kawę i biegnij do siebie.
- Oki.
Kathrin poszła po rolki, a ja wyjęłam swoje. Dawno ich nie używałam. Były całe ciemne od brudu. Wzięłam ścierkę, zamoczyłam ją w wodzie i przetarłam zakurzone rolki. Od razu nabrały blasku. Po chwili przyszła Kate i zaczęłyśmy jazdę. Pogoda nam sprzyjała. Jeździłyśmy w cichym i spokojnym miejscu. Zupełnie zapomniałam, że w pobliżu mieszka Michael. Zauważyłam go przy sklepie. Zagapiłam się i rozpędzona wjechałam i upadłam wprost na niego. 
- Jejku! Ale ze mnie niezdara! Przepraszam cię najmocniej!
- Heh spokojnie, nic się nie stało. Miło cię znowu widzieć Jodie.- uśmiechnął się i podniósł mnie z trawy
- Ciebie również, chociaż szkoda, że w takiej sytuacji. A tak w ogóle to co tutaj robisz?
- Byłem w sklepie po mleko dla mamy, a ty?- bardzo poważne zadanie...
- Jak widać, jeżdżę na rolkach z Kate.
- No tak. Więc miłego dnia!
- Wzajemnie!
- Hej! Pozdrów ode mnie Kevin'a!- odezwała się Kathrin
- Dobra!
Odjechałyśmy, a ona cały czas się ze mnie chichrała. Chyba będzie miała na długo to w swojej pamięci. Muszę spróbować wybić jej to z głowy, bo ciągle będzie o tym przypominać... Pojechałyśmy na plac zabaw. Kręciłyśmy się na karuzeli. Znów poczułam się jak malutkie dziecko. Nadal jestem dzieckiem, ale wyrosłam już z niektórych rzeczy... Najchętniej cofnęłabym się w czasie. Niestety nie mogę, no ale cóż. Wstąpiłyśmy do sklepiku po lody, aby się troszkę ochłodzić. Wtedy pojechałyśmy na łąkę obok jeziorka. Na miejscu zdjęłyśmy rolki i chodziłyśmy boso po mięciutkiej trawie. Uwielbiam to uczucie... Czuję się wtedy tak lekko... Wyciągnęłam telefon i zaczęłam robić zdjęcia. Uwieczniłam tam piękne widoki, ale także siebie i Kate. Robimy to cały czas. Pod koniec każdego roku ja zawsze robię składankę. To wspaniała pamiątka. W pewnym momencie ktoś do mnie zadzwonił... 
- Halo?
- Jodie? Hej! Tak się składa, że za jakieś 15 minut będę w Katowicach!
- Ooo hej! Na prawdę? To....- co ja mam powiedzieć?!- super!
- No, to do zobaczenia!
- Pa!- o nie....
- Kathrin! Muszę być za 10 minut w domu!
- Co się dzieje?
- Steven przyjeżdża!!!
- No to szybko!
Założyłyśmy rolki i jak najszybciej pomknęłyśmy do mnie. Pod domem spojrzałam na zegarek. Jeszcze 3 minuty! Wtargnęłam to domu i zaczęłam szukać w szafie jakiś fajnych ubrań. Znalazłam to:
A do tego te trampki:

Bez namysłu przebrałam się, spryskałam perfumami i spięłam włosy w dużego koka. Kathrin poszła do siebie. Usłyszałam auto podjeżdżające pod mój dom. To na pewno Steven. Przyjechał sam. No przecież ma już prawo jazdy. Pobiegłam otworzyć drzwi. Gdy wyszedł z samochodu, rzuciłam się w jego ramiona i mocno uścisnęłam. 
- Witaj. Jak się jechało?
- Nie najgorzej. Na szczęście korków nie było.
- No to się cieszę. To bierz swoje rzeczy i zapraszam do środka!
- A może byś mi pomogła, co?
- Nieee, postoję haha- oparłam się o ścianę, założyłam rękę na rękę i zaczęłam się śmiać
- Dzięki, wieeesz...
- No dobra, nie będę aż taka chamska Stev.
Zanieśliśmy bagaże do środka i pokazałam jemu, "jego" pokój. Dałam mu chwilkę aby się rozpakował.
- Pewnie zgłodniałeś...
- No jasne! Jestem głodny jak wilk!- złapał się za brzuch
- Poczekaj, zrobię kanapki.
Przypiekłam tosty z serem i szynką w tosterze. Po chwili były już gotowe.
- Smacznego.....udław się!- uśmiechnęłam się i pokazałam mu język
- Ah, dziękuję!- on również pokazał mi język i zabrał się za jedzenie
Spojrzałam przez okno. Zaczęło się ściemniać, ale...... nie, dlatego że zbliża się wieczór, tylko........ to chmury deszczowe. Czuję, że będzie niezła burza. Poprosiłam Steven'a aby wjechał samochodem do garażu, w końcu stoi pusty. Gdy wrócił od razu się rozpadało. Z nieba leciały wielkie strugi deszczu. Było jeszcze coś... Błyskawice.... Są piękne.

Uwielbiam podziwiać je z okna. Zawsze robiłam to z dziadkiem, ale........niestety odszedł 2 lata temu.... Z mojego oka wypłynęła łza. Stev otarł ją swoją ręką, objął mnie i dał całusa w czoło. Nie mogę się teraz rozklejać, chociaż na prawdę mi go brakuje. Odeszliśmy od okna, a ja zaniosłam naczynia do kuchni. W pewnej sekundzie był mocny grzmot i........wywaliło nam korki.....ŚWIETNIE. Wszędzie ciemno. Wzięłam telefon, włączyłam w nim latarkę i zaczęłam szukać świec. Na szczęście wiedziałam gdzie trzyma je moja mama. W sumie, w moim pokoju też mam sporo. Poustawiałam je po wszystkich kątach i zapaliłam. Od razu jaśniej. Zrobiło się miło i.....romantycznie? Siedziałam ze Steven'em na kanapie i patrzeliśmy sobie prosto w oczy. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać...... Poczułam dotyk jego ust. Ten pocałunek był taki....delikatny. Bałam się, że zrobię coś źle, bo przecież nie umiem jeszcze tak dobrze się całować..... Robiłam to tylko jeden raz. Jednak wyszło bardzo dobrze. Siedzieliśmy wtuleni do siebie. Słuchaliśmy grzmotów, kropli deszczu i wiatru.... Gdy zrobiło się już późno postanowiliśmy iść spać. Przebrałam się do swojej piżamki. Wiedziałam, że dzisiaj sama nie zasnę... 
- Stev.... Mam takie pytanie....
- Tak?
- Mógłbyś dzisiaj spać ze mną?
- No pewnie. Nie bój się Jo. (czyt. Dżo)
- Dziękuję...
Zasłoniłam żaluzję i ułożyłam się w łóżku. Obok mnie położył się Steven. Otulił mnie. Poczułam się bezpiecznie. 

*Steven*
Wow. Fajnie, że leżę z Jodie...... Mam nadzieję, że już się nie boi. Muszę jej pokazać, że przy mnie jest bezpieczna, nic jej się nie stanie.....nie pozwolę. Nie potrafiłbym żyć ze świadomością, że ktoś coś zrobił mojej kochanej siostrzyczce........ Tak się zastanawiam czy....... ona jest dla mnie tylko siostrą? Najważniejsza na świecie osóbka...... Ona na pewno jest dla mnie kimś więcej....... Tylko kim? 

_________________________________________________________________________________
Cześć! Oto kolejny rozdział dla moich miśków :*
Pod ostatnim były 3 komentarze. Może znowu tyle samo? :)
Przepraszam, że takie krótkie i pojawiają się rzadko, ale nie mam weny (znowu), a do tego wszystkiego szkoła i inne obowiązki :/
No cóż. Miłego dnia/wieczoru! <3

3 komentarze:

  1. jejku :O świetne

    zapraszam do siebie na 6 ------>http://hope-life-multi-fanfiction.blogspot.com
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń